Miesiąc: Luty 2009

Kleopatra / Jest Zimno

I wszystko działa według zasad, których szczerze nie potrafię zrozumieć.
Do drzwi ktoś puka co chwilę. (A gdyby tak wyjechać?)
Śnią mi się dziwactwa – wózek dla lalek, w którym umalowany soczyście czerwoną szminką pływam z pędzlami włożonymi we włosy. Pływam w mleku – jak Kleopatra.
Dziś jest czas powrotów…

Szaleństwo / Angelika

Dziś jestem pełen sprzeczności.
Uśmiecham się, (chowając pod skórą pokłady ogromnego wkurwienia, które w każdym momencie mogą wybuchnąć.)
Jestem spokojny, (niespokojnie błądząc spojrzeniem po ścianach swojego mieszkania w poszukiwaniu czegokolwiek do roboty).
Sieć mnie nudzi, nudzą mnie antybiotyki i litry wypijanej codziennie wody. Nudzi mnie codziennie ta sama pościel, kolory i widok za oknem.
W takich momentach marznę wewnętrznie, utwierdzając się w przekonaniu, że wszystkość dosłownie można zacisnąć w garści.
Nie umiem dziś inaczej. Nie potraifę.
Nie, nie są to wynużenie z cyklu „oh, jakżem nie szczęśliwy, będą podcinał sobie żyły nad wanną, żeby podłogi nie zachlapać” – choć i takie dni przecież każdemu się zdarzają. Potrzebuję stonowanego spokoju, nad którym będę mógł zapanować i napawać się jego istnieniem.
(Droga T. te głupie komentarze, które mi zostawiasz na tamtym portalu są mi najzwyczajniej w świecie zbędne – odchodząc te kilka lat temu w tak okrutny sposób, mogłaś się domyśleć, że zamknąłem do siebie drzwi. Wybacz.)
Dojrzewa we mnie samotność, trzymana na uboczu i objawiająca się mnóstwem ludzi na około.

Różności

To czas przygód.
Magiczny czas i przełomowy jednocześnie.
Wiele może się teraz zmienić.
Warto posłuchać głosu intuicji i iść dalej, chwytać każdą chwilę życia.

Ostatnia potężna kolacja, od jutra Petronla jest na magicznej diecie, dzięki której jej organizm stanie na nogi. Uroczyście przysiega pić tylko czarna kawę z jedną łyżeczka cukru, na obiad jeść tylko sałatę z oliwą, a kolacji w ogóle. Już sobie wyobrażam, jak przeistoczona w wychudzoną blondynkę, zamawia w restauracji sałatkę i szklankę wody pytając ile kalorii jest w tym ciepłym powietrzu pompowanym przez klimatyzację.

Herbata / Filiżanki

„Różne herbaty na ból porannych mięśni i nasze szczęście.”

Nic. Tylko z potrzeby pstrykania wybywam z mieszkania na spacer.
Nad morze, w poszarpane nieśmiałym słońcem ulice, na wystawę Mariusa Jovaisy.
Potem śpię, śniąc o arbuzowych czekoladach. Mam ręce w tylnych kieszeniach i wypinam brzuch do wiatru, szeptając ulubioną piosenkę o nicości.

Zegarmistrz

Potrafię pozytywnie. Gdzieś tam w głębi siebie, na pewno.
Wywołuję kilka zdjęć, na których szczerzymy się w trójkę umazani farbą, trzymając się kurczowo swojej okrutnej wizji stworzenia toaletowego dzieła sztuki. Dzieło sztuki zawisło na ścianie, z tym iksem ogromnym pośrodku straszy Martynę, za każdym razem gdy otworzy oczy.
We wtorek miałem ogladać egzorcyzmy z Joanną, W środę miał być spacer nad morze i kawa w ulubionym miejscu przy fontannie, Wczoraj spadł śnieg.
Kiedy mam mnóstwo czasu, wymyślam sobie swój artyzm podskórnie i naumyślnie go stosuję. Że ubiorę ściany w ulubione fotografie Saudka. Że odkurzę dywan, w ulubionych skarpetkach otworzę okna i wywietrzę mieszkanie z myśli na wpół brzydkich, które czasem usiądą na brzegu łóżka i drążą dziurę w głowie – obiecuję sobie.
Odkrywam Artystów.
(W ciemnym pokoju, kawa chłodna i Oren Lavie na białym prześcieradle.)
W mieście na Eś kupujemy sobie słonie z podniesioną trąbą, lupę i kiczowate etui na okulary, które swoim byciem utwierdza mnie w przekonaniu wyższości tanich sklepów nad tymi drogimi.
Uśmiecham się wewnętrznie.
Bo w planach był odpoczynek, żadnej wódki i dużo spania. Odpoczywaliśmy nie śpiąc, w przerwach pijąc wódkę.
Kocham chwile, kiedy jako jedyny przytulam się do porcelany w ciasnym pomieszczeniu i wydając z siebie dziwne, gardłowe dźwięki mam przed oczami te plamy farby na rolecie. I te kapcie równo ułożone pod łóżkiem. I kolorowe skarpetki. I okruchy na podłodze.

Niedziela

Obsesja. Kawa. Papieros. Ty. (Angeliki lat osiemnaście.)

„Skrzydło 5, daje czwórce introwertyczne zachowanie, odsuwanie się od innych, złożoną osobowość.
Ta czwórka może być intelektualistką ale posiada wyjątkową głębię uczuć.
Jest otwarta na duchowe i estetycznie doznania.
Znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń.
Może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie. Samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudna do „rozszyfrowania”.
Do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa.
Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów.
W stresie, 4w5 bardzo łatwo popada w alienację i depresję.
Wiele czwórek z tym skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej planety.
Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posębne oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty.
Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią.”