Bloczków Wytwórnia. Opuszczona.

W tak zwanym między czasie wsiadamy na rowery z Anną eM i zamiast jechać na odpusty wszelakie pod patronem Św. Wojciecha (żeby uzupełnić portfolio tytułowane mianem „reportażu”) – jeździmy po okolicach miejsca zamieszkania wyżej wspomnianej. W tak zwanym między czasie, bo czasu ostatnio okrutnie brakuje.
W miejscu ze zdjęć byliśmy kilka lat temu, ale dopiero w tym roku okazało się, że miejsca po sąsiedzku pilnuje „przesymaptyczna” pani dojrzałego wieku, która nie dość, że wygląda jakby była w zaawansowanej ciąży (brzuch jej wisi tuż nad kolanami) to jeszcze w kółko powtarza (niczym maszyna nakręcana na korbkę) „to teren prywatny, to teren prywatny…”. Nie dociera do poczciwej kobieciny, że już wychodzimy, więc dla pewności ciągnie ten swój brzuch jeszcze kilka metrów za nami („to teren prywatny, to teren prywanty…”), żebyśmy czasem, nie wiem, ściany nie ukradli?
Śmigamy potem polami na tych rowerach, chłonąc krople deszczu.
Brakuje mi wolnego od wszystkiego ;)

I raz jeszcze – wszystkich z Gdyni i okolic zapraszam na jutrzejszy wernsiaż „B-117”.
Startujemy o 19:00 w Klubie Filmowym „Żyrafa” na Waszyngtona 1.
Wstęp wolny oczywiście.
Pozdrawiam!