Hydropol – miejsce trochę w zastępstwie …

Dlaczego trochę w zastępstwie?
Bo weekendowe dni z lwią (może bardziej lwiątkową – w sumie nie było nas tak dużo) częscią 3GE! mieliśmy intensywnie spędzać w częściowo zamieszkałym
Bornem Sulinowe, opuszczonym Kłominie i rozluźniając się współtowarzysząc ręcznikom na brzegu lokalnego jeziora. Jednakże jedna z nowych koleżanek soczyście wy…tentegowawszy nas w czteroliterowe części naszych ciał, uporczywym zwodzeniem i milczeniem na przemian, dała nam do zrozumienia, że jej początkowy entuzjazm dotyczący wyjazdu jest tak naprawdę zerowy i, że żadnych owych czteroliterowych części ciał nie zamierza nigdzie zawozić (nadmienić należy, że kwestia dostarczenia paliwa do jej pojazdu należała do nas).
W identycznie soczysty sposób pozdrawiam wyżej wymienioną ! ^^
Sytuację uratowała pewna Agnieszka, świeże w grupie dziewczę i dzięki Niej właśnie na twarzach i innych ustach pojawił się grupowy uśmiech 😉
Zaprowadziła nas pod bramę starych warsztatów mechaniczno-energetycznych i kiedy już prawie przeskakiwaliśmy dwumetrową bramę (w akcie podniecenia, szału i innych równie emocjonujących) okazało się, że teren jest pilnowany! Po krótkiej wymianie zdań z Szanownym Panem Pilnującym, który absolutnie zrozumiał ideę naszej działalności, zostaliśmy wpuszczeni do środka. Zarzekaliśmy, że na piętnaście minut – jednakże budynek niepozornie wyglądający z zewnątrz, w środku okazał się takim kilkupiętrowym cudem, że zeszło nam parę godzin.

Po drodze do tego miejsca były jeszcze jakieś mniejsze budyneczki mieszkalne, ale z racji tego, że owe cudo powyżej przyćmiło wszystko inne – pojawiają się następnym razem.
Spokojnego wieczoru!

Scroll to top