Wizyta w szpitalu

untitled-7515

untitled-7723

Dawno nie byłem w takim budynku – w takim gdzie moja wyobraźnia wybuchłaby niepowstrzymanie i gdzie w każdym odwiedzonym pokoju widziałbym historię człowieka. Rozumiesz?
Siostra Krystyna siedzi w okienku, siedzi przyodziana w biały fartuch i kremową spinkę na głowie poprawia pomarszczonymi dłoniami. Poprawia tak, żeby długie włosy siwizną oszronione nie wpadały do kubka świeżo zaparzonej kawy. Kubek przyniosła prywatnie, bo w szklankach pić kawy nie lubi. Z resztą ja też.
No więc Krystyna ma dziś taki lejzi dej – wyciąga panoramiczne i nakurwia niebieskim długopisem w te krateczki malutkie, zgadując te hasła skomplikowane i w między czasie zastanawiając się, czy jej zmienniczka przyjdzie na czas do pracy. Bo trzeba karty pacjentów uzupełnić czy coś jeszcze. I wargę przygryza.
Korytarzem przechadzają się leniwe staruszki z numerkami do lekarza od rejestracji i z fioletowymi płukankami na włosach – jedna ma dziś kontrolę u pana doktora i założyła nową bieliznę, żeby wstydu nie było. Druga kurczowo trzyma się przyściennej poręczy, bo dosyć ciężko idzie się jej w nowych butach, które obcierają. Trzecia jest otępiała, bezkrytyczna co do swojego stanu pomroczności jasnociemnej i przyszła ze skierowaniem wykąpać się w terapeutycznym basenie, który w latach swojej świetności mieścił całe stada takich staruszek, jak ona …
Niesie mnie wyobraźnia, oj niesie ;)

untitled-7504

untitled-7507

untitled-7528

untitled-7531

untitled-7856

untitled-7537

untitled-7519

untitled-7524

untitled-7869

untitled-7872

untitled-7541

untitled-7548

untitled-7542

untitled-7545

untitled-7557

untitled-7563

untitled-7564

untitled-7566

untitled-7567

untitled-7568

untitled-7574

untitled-7585

untitled-7587

untitled-7589

untitled-7592

untitled-7593

untitled-7595

untitled-7600

untitled-7601

untitled-7612

untitled-7614

untitled-7616

untitled-7625

untitled-7628

untitled-7629

untitled-7631

untitled-7640

untitled-7643

untitled-7648

untitled-7652

untitled-7658

untitled-7659

untitled-7660

untitled-7661

untitled-7663

untitled-7671

untitled-7672

untitled-7677

untitled-7682

untitled-7692

untitled-7694

untitled-7696

untitled-7699

untitled-7702

untitled-7708

untitled-7709

untitled-7711

untitled-7712

untitled-7718

untitled-7721

untitled-7724

untitled-7727

untitled-7750

untitled-7754

untitled-7760

untitled-7764

untitled-7794

untitled-7795

untitled-7810

untitled-7815

untitled-7821

untitled-7825

untitled-7827

untitled-7829

untitled-7832

untitled-7836

untitled-7877

untitled-7880

untitled-7883

untitled-7890

untitled-7910

W środku absolutny wypas – z koleżanką Suską, zwaną też od biedy Grażyną lub Bożeną, przechodzimy chwile kryzysowe kiedy drzwi nam się same zamykają, albo zza rogu wyskakuje niespodziewanie kot. Wspomnieć muszę, że wejście do szpitala łatwe nie jest -po bliskim spotkaniu z pewną blachą cierpią nasze genitalia ;) Ja na owej blasze stłukłem kilka jajek, a koleżanka Suska, już nigdy nie wysika się sama ;) :D
Dużo zdjęć, ale co ja sobie będę żałował? Enyoj!

untitled-7517