Miesiąc: październik 2014

Første dag i Norge / Pierwszy dzień w Norwegii / Dolina Regndalen

_DSC6155 kopia

Poinstruowany doświadczeniem współtowarzyszy (wszak nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w łażeniu po górach) ubieram się lekko i wsiadamy w samochód, żeby po przejechaniu paru kilometrów zaparkować u podnóża Regndal. Ale zanim dojeżdżamy to siedząc na tylnym siedzeniu samochodu moje oczy czasami wydają się z siebie wieloskalowe pomruki zadowolenia na widoki zza okna. Cyborgowy Konkubent jakby uszami czytał te moje oczy i co parę kilometrów zatrzymuje się, żebym mógł wysiąść i fotografować i fotografować i fotografowaaać !

_DSC6159 kopia

_DSC6101 kopia

_DSC6104 kopia

_DSC6106 kopia

_DSC6113 kopia

_DSC6115 kopia

_DSC6116 kopia

_DSC6122 kopia

_DSC6129 kopia

_DSC6146 kopia

_DSC6157 kopia

Tak się stało, że jakimś cudem nie padało i wejście było znośne.
Sama wedrówka do doliny momentami po pionowych ścianach, ale że uparte ze mnie bydlę zasuwam z zaciśniętymi zębami próbując nie myśleć o towarzyszących zadyszkach w ilości grubo przekraczającej moją dzienną normę zadyszek. Pełznę, a współtowarzysze szeroko uśmiechając się kłamią, że jak na pierwszy raz w górach świetnie sobie radzę. I, że są pod wrażeniem 😉
Etui ze statywem, nazywane już teraz kołczanem sprawiedliwości, jest dzielnie dzierżone przez Cyborgowego Konkubenta. I w sumie dobrze, że chłopak taki uczynny, bo gdybym niósł osobiście to wtedy wchodziłbym po skałach na czworaka albo jakimś krokiem posuwiście dziwacznie nieodpowiednim czy coś 😉 Zasuwamy. Z aparatem wiszącym u szyi trochę wolniej idę, bo tyle piękna wokół, że migawka sama się rwie. Gdzieś w międzyczasie gubię muszlę oczną i okrutnie nadwyrężam kolano, ale po ponad godzinnej wspinaczce jesteśmy!
Dolina deszczowa. Lodowiec Regndalsbreen.
Perła wśród dolin Sunnmøre.
Jak na tamtą chwilę miałem wrażenie, że jedno z najpiękniejszych miejsc jakie kiedykolwiek widziałem w życiu! Choć tak naprawdę widziałem niewiele 😉

_DSC6180 kopia

_DSC6192 kopia

_DSC6194 kopia

_DSC6202 kopia

_DSC6213 kopia

_DSC6226 kopia

_DSC6228 kopia

_DSC6231 kopia

_DSC6322 kopia

_DSC6239 kopia

_DSC6241 kopia

_DSC6242 kopia

_DSC6248 kopia

_DSC6250 kopia

_DSC6253 kopia

_DSC6257 kopia

_DSC6265 kopia

_DSC6267 kopia

_DSC6270 kopia

_DSC6271 kopia

_DSC6274 kopia

_DSC6276 kopia

_DSC6279 kopia

_DSC6284 kopia

_DSC6314 kopia

I już wracając z czołówką zainstalowaną na spoconym łbie, klnąc cicho na popieprzone kolano, leząc w półmroku po śliskich skałach nawet nie myślę o wyciąganiu aparatu. Ale widok na miejscowości Sykkylven i Velledalen wydają się być takimi wisienkami na torcie tego dnia, że nie wiele myśląc po raz ostatni wyciągam tego wieczoru statyw z kołczanu sprawiedliwości i pstrykam dwa ostatnie zdjęcia.

_DSC6325 kopia

_DSC6324 kopia

Første dag i Norge / Pierwszy dzień w Norwegii

_DSC7135 kopia

Z tym swoim lękiem wysokości wsiadam w samolot do Norwegii.
I choć statystycznie najmniej katastrof na niebie to lecę z przeświadczeniem, że podczas startu zginę na zator płucny. Albo chociaż w uszach z ciśnienia coś wybuchnie. Niestety – całego i zdrowego (lotniczo-samolotowo rozdziewiczonego) odbiera mnie Cyborg Anitex wraz ze swym konkubentem na lotnisku w Alesund. I już jadąc w samochodzie do Sykkylven przyklejony do szyby niczym jamochłon, chłonę wszystko co widzę. Chłonę intensywnie i prawie krztuszę się z nadmiaru piękności 😉
Więc pierwszy dzień w Norwegii – pierwszy dzień zwiedzania, włóczęgostwa i łażenia.
Piątek.
Bo czwartek był bardzo polski i niefotograficzny – zakrapiany polskim Krupnikiem z wolnocłowego i objadany ciastem OREO.
Więc piątek. Budzę się sam w Cyborgowym Domu i szybko podnoszę roletę ledwie jeszcze na oczy widząc, żeby upewnić się, że naprawdę tu jestem. I, że nie przyśnił mi się ten widok z okna.

_DSC5980 kopia

Lekko odziany wypełzam i wbijam w najbliższy las.
Jeszcze oszołomiony całokształtem zachwycony jestem nawet drzewami. A Po oswojeniu się z pierwszymi pozdrowieniami mijających mnie norweżek, już sam nawet łeb zadzieram i mrużąc oczy do słońca ochoczo wołam „Hei!”. Z irracjonalnym lękiem, że zza krzaków wyskoczy jakiś biały niedźwiedź i opierdoli mnie na oczach tych norweżek, które tak się uśmiechają na mój widok 😉

_DSC5984 kopia

_DSC5987 kopia

_DSC5988 kopia

_DSC5990 kopia

_DSC5991 kopia

_DSC5992 kopia

_DSC5995 kopia

_DSC6001 kopia

_DSC6005 kopia

_DSC6007 kopia

_DSC6010 kopia

_DSC6013 kopia

_DSC6017 kopia

_DSC6018 kopia

_DSC6019 kopia

_DSC6021 kopia

_DSC6031 kopia

_DSC6033 kopia

_DSC6040 kopia

Mając jeszcze sporo czasu do przymostowego spotkania z Cyborgiem Anitexem, więc niespiesznie gubię się w uliczkach Sykkylven.

_DSC6064 kopia

_DSC6067 kopia

_DSC6070 kopia

_DSC6046 kopia

_DSC6047 kopia

_DSC6049 kopia

_DSC6050 kopia

_DSC6052 kopia

_DSC6057 kopia

_DSC6060 kopia

A dzień się jeszcze nie skończył… !