Miesiąc: Listopad 2015

W klubie motocyklowym EXPANDERS EX

piotrografiaEXPANDERSEX (19)

Któregoś wieczoru, jeszcze podczas wizyty na Górnym Śląsku, trafiam do klubu motocyklowego EXPANDERS EX, gdzie na moich oczach rozgrywa się prawie, że mecz życia. Nie miałem pojęcia, że gra w piłkarzyki może być pełna tylu emocji – osobiście bawiłem się wyśmienicie podczas tego fotografowania. Była krew, był pot, były łzy! 😉 Mała relacja poniżej…
piotrografiaEXPANDERSEX (22)

piotrografiaEXPANDERSEX (23)

piotrografiaEXPANDERSEX (12)

piotrografiaEXPANDERSEX (13)

piotrografiaEXPANDERSEX (3)

piotrografiaEXPANDERSEX (6)

piotrografiaEXPANDERSEX (8)

piotrografiaEXPANDERSEX (9)

piotrografiaEXPANDERSEX (18)

piotrografiaEXPANDERSEX (15)

piotrografiaEXPANDERSEX (29)

piotrografiaEXPANDERSEX (27)

piotrografiaEXPANDERSEX (26)

piotrografiaEXPANDERSEX (25)

piotrografiaEXPANDERSEX (20)

 

I cóż, że ze Szwecji…?

piotrografia-Szwecja (76)

Wstyd się przyznać, że mieszkając w Gdyni, lekką ręką (nogą i korpusem) ponad dziesięć lat i w zasadzie mając rzut beretem lub pokrewnymi do Karlskrony, wybrałem się tam dopiero we wrześniu tego roku.  Rzut beretem, bo w zasadzie sadzasz cztery litery na promie wieczorem, idziesz spać w przyzwoitej kajucie, o szóstej rano budzi Cię z głośników zaspany głos jakiejś kobieciny, która próbuje śpiewać „Aj em sejling” (co prawda podejrzewam, że nie jest to występ na żywo ;))  i jesteś na miejscu. Zatem tak właśnie było… Spakowałem plecak, jakieś żarcie, wodę, aparat, wsiadłem na rower (gdyż taka opcja była możliwa) i w drogę na prom. Miała być dużo większa ekipa, jednakże większość ludzi zasłaniała się bólami kręgosłupów, finansami, brakiem czasu i wszystkimi możliwymi i niemożliwymi rzeczami, które wyjazd ten im uniemożliwiły – więc na froncie tylko dwa wysłużone rowery, jeden aparat i cień niewyspanego Piotrowskiego. O współtowarzyszu wyprawy, którego kondycja fizyczna była dużo poniżej przeciętnej, niż raczył wspomnieć nawet nie będę pisał 😉

piotrografia-Szwecja (32)

piotrografia-Szwecja (18)

Kiedy jesteś w Szwecji:

-Staraj się nie palić papierosów, siedząc na schodkach czyjegoś sklepu (nawet jeśli schodki to takie trochę landary szerokie i wysokie na 20 metrów), bo po chwili wylezie Grube Szwedzkie Babsko i pod pretekstem pozamiatania będzie Cię szturchać tą miotłą, żebyś sobie z tym papierosem polazł gdzieś indziej, bo jej w sklepie śmierdzi (tak myślę, że o to chodziło, bo Grube Szwedzkie Babsko nie raczyło używać języka angielskiego, tylko mamrotało coś przygryzając wargi).

-Jedyną słuszną i sprawdzoną w podróży opcją kawową w plenerze jest ZAWSZE kawa z McDonalds, nawet jeśli PseudoSzwed Ciapatego Pochodzenia zza lady nie bardzo wie, czym jest „spoon” kiedy prosisz go o podanie łyżeczki, bo w stojaczku się skończyły…

-Jeśli już naprawdę włączy Ci się podróżnicza loża szyderców (spontanicznie zupełnie, siedząc na ławce, popijając kawę i mówiąc nawet bez cienia złośliwości, a raczej z pobudek fotograficznych „Patrz stary! Jaka dziwna twarz! f o t o g r a f o w a ł b y m „) powstrzymaj się od głośnych komentarzy, wszak możesz własnie mówić o dziwnej twarzy pochodzenia polskiego, która doskonale zrozumie Twoje mamrotanie i nie omieszka Cię o tym poinformować swoją śliczniutką torebunią ze ślicznymi zameczkami, które zostawiają imponujące ślady WSZĘDZIE, na twarzy też…

-Dużą kupę można zrobić tylko na głównym rynku, w budce na przeciwko Informacji Turystycznej za całe 8 koron szwedzkich i po ciemku, więc dobrze jest mieć ze sobą telefon ze ściągniętą latarkową aplikacją, papier toaletowy też warto mieć przy sobie 😉

piotrografia-Szwecja (52)

Szczerze mówiąc, nie wiem czy dobrym pomysłem była podróż do Szwecji tuż po wojażach po norweskich fiordach. Cały czas w pamięci siedział norweski Geiranger, Droga Trolli, upolowana zorza polarna i mnóstwo tak fotogenicznych wyłowionych kadrów, że szwedzka Karlskrona ze swoimi kolorowymi domkami i kilkoma skałami wciśniętymi w morze jawiła się trochę jako żałośnie uboga siostra skandynawska… taka z nieprawego łoża, po porodzie kleszczowym i z powybijanymi jedynkami. Co prawda poranne widoki z pokładu na Gdynię tak mi pozytywnie ciśnienie podnosiły…

piotrografia-Szwecja (67)

piotrografia-Szwecja (68)

piotrografia-Szwecja (66)

piotrografia-Szwecja (69)

piotrografia-Szwecja (70)

piotrografia-Szwecja (71)

piotrografia-Szwecja (72)

piotrografia-Szwecja (73)

piotrografia-Szwecja (74)

piotrografia-Szwecja (75)

Chciałbym powtórzyć wyprawę. Bez świeżego wspomnienia w głowie, że dzień wcześniej wróciłem z Norwegii… Bo Karlskrona na pewno ma bardzo dużo do zaoferowania. Po prostu zupełnie inaczej tym razem patrzyłem…

Dziewczyna z tatuażem

3 kopia

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że nie ważne w jaki sposób zdjęcie powstaje… liczy się efekt końcowy. A efekt z tak piękną modelką, mógł być tylko piorunujący!
Ale…
Ale jedną nogą opierając się o kant wanny, drugą w przestrzeni kafelkowej ściany (tak wannę wbudowano, że drugiego kantu owa wanna nie posiada) czuję się trochę jak świeżo rozwieszone pranie, jeszcze cieknące (gdyż balansując gdzieś blisko sufitu odkrywam, że jest tam cieplej i pocę się dosyć intensywnie), po mieszkaniu biegają koty, na łóżku współlokatorki Klaudii leży świeżo wycięta dynia (która miała być niespodzianką dla nieobecnej wówczas koleżanki, haloween i takie tam), Klaudia od czasu do czasu zapomina, że jest pod wodą i próbuję do mnie mówić…
I teraz taka sytuacja…
Wyobraźcie sobie…
Stopa moja, ta umieszczona w przestrzeni kafelkowej nagle się ześlizguje, wpadam do wanny i z całej siły swoim cielskiem odbieram modelce przytomność, oboje się topimy (gdyż i ja waląc łbem w brzeg wanny przytomność tracę)… Po kilku dniach jej współlokatorka wchodzi do mieszkania, znajduje dwa trupy w wannie, przestraszone koty jedzące te trupy i nadgniłą dynię na swoim łóżku… WTF?! 😀 To tylko wizje – intensywnie współdzielone i współwyśmiane z modelką…

Zapraszam do oglądania 🙂

1 kopia

_DSC3195 kopia kopia kopia

_DSC3360 kopia

_DSC3232 kopia

_DSC3311 kopia

_DSC3316 kopia

_DSC3381 kopia

_DSC3412 kopia