Miesiąc: grudzień 2015

Gdynia po południu…

_DSC4847 kopia

Dużo chodzisz.
Dużo chodzenia wspomaga złożone procesy myślowe – nawet jeśli wiatr smaga po pysku wyjątkowo mocno, nie masz za bardzo gdzie schować dłoni, a termos z czerwoną herbatą zostawiłeś przypadkiem na blacie kuchennym.
Dużo myślisz… Nie popadasz w żadne paranoicznie matematyczne analizy swojego życia, życia swoich przyjaciół czy rodziny – sam proces myślowy działa bardziej na zasadzie słów kluczowych. Wymieszanych w sposób zrozumiały tylko dla Ciebie. Jabłoń, krzesło, twarz, strych, bocian, niebo, droga, uśmiech, owoce, duży stół, wiatr, morze, uśmiech, uśmiech, rak, papierosy… W którymś momencie masz wrażenie, że mógłbyś usiąść na brzegu klifu, podciągnąć rękawy i pieprzyć się z tymi słowami. Chociaż to i tak niczego by pewnie nie ułatwiło, bo to dzień gdzie wyjątkowo ciężko Ci pogodzić ze sobą pewne myśli wynikające z innych i wypełzające jakoś na przód całego tego syfu, który rozgrywa się przed Twoimi oczami, i który dosłownie przed chwilą wydawał się do ogarnięcia. Zatem przyspieszasz, łapiesz więcej powietrza i pod kolejną górę nadmorskiego lasu idziesz mocniej, żeby wychodzić z siebie całą tą niesprawiedliwość świata.

Miał być tylko intensywny spacer po lesie, bo ostatnio mam w sobie tyle energii, że mógłbym ją na allegro wystawiać w promocyjnej cenie. Nawet nie wiem kiedy spontanicznie wypełzłem z lasu na plażę i wydobyłem aparat z plecaka uświadamiając sobie jednocześnie, iż dawno nie fotografowałem morza. Ot tak…

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (1)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (3)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (5)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (4)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (7)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (9)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (8)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (10)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (11)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (12)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (13)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (15)

MorzeBaltyckiePIOTROGRAFIACOM (14)

Z informacji technicznych, przeplecionych umiejętnie bezpłatnym lokowaniem produktu:
Z czystym sumieniem mogę polecić przeciwdeszczowe ochraniacze na spodnie, nie tylko rowerzystom – w którymś momencie (a nawet kilku momentach!) uparcie leząc plażą w stronę Orłowa (gdzie szalejące fale zabrały praktycznie każdy suchy kawałek plaży) znalazłem się w wodzie do połowy uda i termoaktywa, które dzielnie chroniły moje południowe części ciała w dalszym ciągu były suche proszę państwa!!! Także proszę kupować, kupować…

Fotograf w Gdyni – Dwór Marysieńki…?

kolibki-dworek (112) (Kopiowanie)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (6)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (24)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (11)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (1)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (27)

Nieeeee….
Zdecydowanie to nie jest wpis świątecznie kolorowy, gdzie pomiędzy wklepywaniem kolejnych literek z klawiatury jedną ręką lepię pierogi, drugą mieszam bigos, a trzecią pewnie lukrowałbym pierniczki. Do tego włosy miałbym pewnie okraszone brokatem z bombek, byłbym świątecznie uśmiechnięty i myłbym wszystkie trzy okna dla jezusa, w zębach trzepiąc dywan z kurzu, słuchając na cały regulator „Dzisiaj w Betlejeeeeeem” (i „Cicha noc” żeby „Dzisiaj w Betlejem” mi się nie znudziło za szybko), a oczy miałbym takie przepełnione świąteczną miłością i radością, i lepieniem bałwanów i pachnącymi świeczuszkami i w ogóle siedziałbym na bujanym fotelu przykryty ciepłym kocem i w ciepłych kapciach popijałbym herbatą z konfiturami i karpia trzymałbym na kolanach głaszcząc go i mówiąc do niego pieszczotliwie „tygrysku…”. Ja pierdolę, nieeee… 😀
Okien nie myłem, prezenty spakowałem wczoraj, kawa jak zawsze zajebista więc mogę siedzieć i wychodzić z zaległości, gdyż najbliższy tydzień zamierzam spędzić na nicnierobieniu połączonym właśnie z odgrzebywaniem zdjęć z niedalekiej przeszłości, ewentualnie urodzę kilka nowych fotografii 😉 A, że święta? No święta, fajnie ale bez paranoi…

Dlaczego tytuł tego wpisu jest ze znakiem zapytania…?
Bo generalnie sam nie wiem czy mogę nazwać tak prezentowane tu dzisiaj miejsce – co prawda sam obiekt mieści się w Parku Marysieńki, w samym parku można znaleźć „Grotę Marysieńki” i „Dąb Marysieńki” … ale po wpisaniu w googlowskim okienku wyszukiwania „Dwór Marysieńki” wyskakuje Dwór Królowej Marysieńki spod ręki Invest Komfortu, który chwali się, że w 2003 ich inwestycja marysieńkowa zdobyła złote wiertło (no, cudownie!). I oczywiście nie jest to ten sam obiekt co z moich zdjęć…
No, ale mniejsza… Większość ludzi, którzy kiedykolwiek zapuścili się w rejony Kolibek, do wspomnianego parku na pewno kojarzy cudo dworkowe. Cudo dworkowe wygląda trochę ubogo i po przejściach – zdecydowanie nie raz dostało w pysk ciężką ręką PRLu – niezliczone dzielenia pomieszczeń w środku odcisnęły swoje ślady w ścianach, o sali balowej z drewnianym sufitem już od dawna można wykrzyczeć „przeminęło z wiatrem” – i kto by pomyślał, że właścicielem był sam Król Jan III Sobieski? Po Jego śmierci rządy na dworze przejęła królowa Marysieńka i pomijając perypetie związane z wszystkimi rodami szlacheckimi i ludźmi, którzy też swego czasu byli właścicielami – ostatnim prywatnym właścicielem majątku, tuż po I Wojnie Światowej został Witold Kukowski.
W chwili obecnej, tak jak wspomniałem, dwór bardziej straszy niż cieszy oko spacerowiczów parku Marysieńki.
Kilka zdjęć, powstałych w okolicach maja lub czerwca.

I oczywiście, żeby nie było: Wesołych Świąt wszystkim! 🙂

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (35)

Pastisz Fotograficzny Mona Lisa & madame Oopjen Coppit & Matka Whistlera

piotrografiaMONALISApastiszfotograficzny

Pochłonął mnie temat – i zazwyczaj jak już tak się stanie, dzieją się bardzo fajne rzeczy. Nie tylko fotograficzne.
Temat pastiszów fotograficznych zgłębiam od jakiegoś czasu i absolutnie cała część mojego organizmu odpowiedzialna za obmyślanie kreacji fotograficznie-inscenizacyjnych – została pochłonięta. Kilka realizacji za mną, kilka przede mną – i sam nie wiem kiedy nastąpi satysfakcjonujący koniec tematu, kiedy będę malarsko i fotograficznie najedzony. Wypadałoby przybliżyć trochę samą definicję tajemniczo brzmiącego pastiszu – zdecydowanie można go nazwać utworem naśladującym oryginał, ale przy tym nie będącym w żaden sposób jego plagiatem. Zdecydowanie można (trzeba!) do takiego pastiszu dorzucić jakieś swoje elementy, swoją historię, swoje widzimisię – ale to wydaje mi się oczywiste, wszak idealne odwzorowanie (łącznie z poszukiwaniem do zdjęć modelki łudząco podobnej do nieżyjącej Mona Lisy, a najlepiej takiej która byłaby praprapraprprapraprapraprapraprawnuczką wyżej wspomnianej ;)) mijałoby się z celem, wtedy można by to nazwać plagiatem. Paranoicznym plagiatem 😉

Zmierzyłem się ostatnio z kilkoma malarskimi gigantami – i choć najbardziej znanym, wydawać by się mogło jest „Mona Lisa, to jednak mam nadzieję, że reszta obrazów też kiedyś obiła się o oczy w odmętach internetu czy telewizji.
Mona Lisa – pozuje Joanna Kucharska, którą można znaleźć pod tym linkiem: Curves To Love. Z Asią znamy się z tysiąc lat (czyt. około 10), wspólnie kiedyś błądziliśmy fotograficznie w poszukiwaniu sposobu na wyrażanie własnych emocji przy pomocy aparatu (że się tak wyrażę dosyć pompatycznie) – ja zostałem za aparatem, Asia wybrała trochę trudniejszą drogę i wyraża te emocje przed aparatem. Pominę nasze wspólne zawirowania życiowe podczas których nasz kontakt urwał się w sposób dramatyczny i niczym w filmie o miłości 😉 Odzyskany niedawno kontakt zaowocował wspólnymi zdjęciami, pastiszem słynnej „Mony Lisy”

piotrografiaMONALISApastiszfotograficzny2

piotrografiaMONALISApastiszfotograficzny3

piotrografiaMONALISApastiszfotograficzny4

Kolejny pastisz to rembrandtowski „Portret Oopjen Coppit” (oryginał) – dla nie wtajemniczonych wspomnę, że to jeden z najdroższych portretów ślubnych na świecie (w chwili obecnej obraz wart jest ponad 180 mln dolarów!!!!!!!). Portret Oopjen to zaledwie połowa dzieła – drugie pół to oczywiście małżonek Oopjen, Maerten Soolmans. Obydwa obrazy od momentu namalowania nigdy nie zostały rozdzielone – póki znajdę odpowiedniego męża dla mojej Oopjen (pozuje również Asia), musi ona postać trochę w samotności. Pastisz powstał spontanicznie, gdzieś między klasycznym ujęciem Mony Lisy, a Mona Lisą zdegustowaną hejterami w internecie (na zdjęciu z klawiaturą ;). Wspomnieć muszę, że pomimo iż Asia to modelka plus size to do samej Oopjen jej daleko i w procesie postprodukcji Asi przybyło dużo kilogramów 😉

piotrografiaOOPJETKOPPITpastiszfotograficzny4

A „Matka Whistlera”?
Matkę można skojarzyć z filmu gdzie Jaś Fasola, usilnie próbuje ratować spieprzony przez siebie obraz. Wyszło mu? No zdecydowanie był to swoistego rodzaju pastisz 😉 Moja wersja poniżej:

piotrografiaMATKAWHISTLERApastisz

Przede mną „Dama z Łasiczką”, sporo dzieł Rubensa, Hans Memling i same fotogeniczności w kadrze!