Styczeń w migawkach

Mija miesiąc odkąd rozpocząłem projekt 365 zdjęć. Od pierwszego stycznia aparat na powrót wrócił do codziennych łask stając się dodatkowym narzędziem do patrzenia na otaczający mnie świat – i łapię się na tym, że to kapitalne uczucie posiadać dodatkowy organ do uzewnętrznienia cyfrowym sposobem swojego wszystkiego.  Nawet jeśli owy organ postanowił się chwilowo rozkalibrować i czasami ostrzy gdzie popadnie – ale zapas tych organów jak się okazało mam całkiem spory, więc dajemy radę! I jakby to powiedzieć… Oczywistym jest, że zapisów codzienności w danym dniu powstawało zdecydowanie więcej, ale ze względów na ideę projektu upubliczniane było tylko jedno zdjęcie. Czekałem na okazję, żeby wywalić resztę na światło dzienne… No i proszę! Koniec pierwszego miesiąca wydaje się być momentem idealnym…

Scroll to top