Menu

O Bastet mógłbym napisać historię rodem z zagranicznych, niszowych filmów o trudnej sztuce miłości.
Mógłbym ją napisać i zastanawiać się czy ta historia, aby na pewno jest prawdziwa.
I czy na pewno zdarzyło mi się spotkać tę kobietę.
Poznaliśmy się kilka lat temu w jednej z rosyjskich restauracji, gdzie Bastet śpiewała stare piosenki Edit Piaf kulejącym francuskim.
Dość absurdalnie.
Tuż po jej występie wyciągnąłem aparat, żeby pstryknąć zdjęcie i w tym momencie ona powiedziała coś w stylu „Ja haczu jeszczo…”, co miało najwyraźniej znaczyć, że chce jeszcze i więcej.

Bastet była jak kot – piękna, niezależna.
Nasza znajomość była bardzo krótka, aczkolwiek intensywna.
Po tych zdjęciach, już nigdy więcej jej nie spotkałem.

😉

Zdjęcia przeleżały na komputerze kilka lat.

About Author

(...)urodziłem się w tych fajnych czasach, gdzie brak szerokiego dostępu do świata wirtualnego i innych internetów sprawił, iż moje dzieciństwo pełne było siniaków, obtarć, połamanych kończyn i powybijanych zębów, do domu wracało się z szerokim uśmiechem po zmroku, a najlepszą bronią podczas podwórkowych zabaw w wojnę była kupa na patyku! ... więcej