Bastet

O Bastet mógłbym napisać historię rodem z zagranicznych, niszowych filmów o trudnej sztuce miłości.
Mógłbym ją napisać i zastanawiać się czy ta historia, aby na pewno jest prawdziwa.
I czy na pewno zdarzyło mi się spotkać tę kobietę.
Poznaliśmy się kilka lat temu w jednej z rosyjskich restauracji, gdzie Bastet śpiewała stare piosenki Edit Piaf kulejącym francuskim.
Dość absurdalnie.
Tuż po jej występie wyciągnąłem aparat, żeby pstryknąć zdjęcie i w tym momencie ona powiedziała coś w stylu „Ja haczu jeszczo…”, co miało najwyraźniej znaczyć, że chce jeszcze i więcej.

Bastet była jak kot – piękna, niezależna.
Nasza znajomość była bardzo krótka, aczkolwiek intensywna.
Po tych zdjęciach, już nigdy więcej jej nie spotkałem.

😉

Zdjęcia przeleżały na komputerze kilka lat.

16 thoughts on “Bastet

  1. no coz?!….tak mnie zatkalo, ze dopiero dzis jestem w stanie to co zobaczylam skomentowac….zmieszanie, podziw, ekscytacja na koncu zazdrosc….!?….uwielbiam Twoje szalenstwa….Piotrze…..kiedy masz wolne terminy?…hahahaha

    1. Ja nieskromnie powiem, że lubię jak ludzi zatyka 🙂
      A terminów wolnych bardzo dużo w chwili obecnej – musisz zaszaleć, żebyś po 70tce nie żałowała, że się nie zdecydowałaś 😉

  2. Piękna modelka,trafnie dobrana w całą kompozycję i klimat zdjęcia, ciekawy pomysł… pokłon dla fotografa:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.