Menu

(Jesiennie) Bezkształtna masa słów.
Wszelkie rozdwojenia powstające na skutek silnego wiatru ze wschodu, subtelnie przerażając, zamieniają się w konkubinaty ciszy. Rozkładasz nogi, łapiąc ją w pół, zaciskasz ręce na spoconych ramionach i modlisz się powłóczyście drążąc powłóczystość tamtej chwili na chwilę.
Odwykłem. Ty odwykłeś.
Jeden, dwa, trzy – wszyscy jesteśmy zmęczeni tym stanem rzeczy. Jak to było?
Zaprzątamy sobie głowy, serca, mieszkania …
Gasimy światło myśląc, że dzięki temu choć przez chwilę będziemy niewidzialni.
Takie Nieme Nic popijane gorzką herbatą, kawą, wodą.

Obudziła się świadomość, że jest nieświadoma. Że nie przeżywa tak jak kiedyś, opierając się milczeniu mam ochotę krzyknąć, żeby sprawdzić jak bardzo jesteśmy głusi. Budzi się.
Niecodzienność, rozmywam się w swoim chaosie nie wiedząc co dalej.
A wy się śmiejecie. I tyle …

About Author

(...)urodziłem się w tych fajnych czasach, gdzie brak szerokiego dostępu do świata wirtualnego i innych internetów sprawił, iż moje dzieciństwo pełne było siniaków, obtarć, połamanych kończyn i powybijanych zębów, do domu wracało się z szerokim uśmiechem po zmroku, a najlepszą bronią podczas podwórkowych zabaw w wojnę była kupa na patyku! ... więcej