Kategoria: Różności

Wrotycz

O 15:22 zimna kawa smakuje tak samo jak każda inna, wypijana bez papierosa.

O 16:02 jestem tysiąc dwudziesty pierwszy, ale po dwóch godzinach jazdy to naprawdę imponujący wynik.

Potem Czesław odkrywa w Sieci kolejne kłamstwa i nie pozostaje nam nic innego jak wzruszenie. Ramion. Jak chyba u Poświatowskiej.

Potem następuje jakby obruszenie, a w chwilę później świadomość, że to już kompletnie nie nasze życie i naprawdę nie ma co się przejmować.

Fotograficznie to jest całkiem dobry czas ostatnio.

 

Karyna i Sebix – sesja ciążowa z przymrużeniem oczu

Karyna, Sebix, 1500 pln (pińcet plus razy trzy, bo trojaczki), siata biedronkowa (takich już nie ma na rynku!), pod zacnym dresiwem sebixowa żonobijka w białym kolorze – brak kołczanu wpierdolu wynika tylko z tego, że Sebix w dniach świętych i wolnych od pracy owego kołczanu nie nosi.  Oryginalne kuboty! A Karyna jak to Karyna – w ciąży, ale nigdy nie zapomina, że nadal jest seksowna 😉

Nadmienić pragnę wszystkie urzędniczki z MOPsów oraz kuratorki stojące szeroko rozstawionymi urzędniczymi nogami na granicy Dobra Instytucji Rodziny, że widoczne zdjęcie to zabieg inscenizacyjny zamieniający nudne sesje ciążowe w trochę bardziej odjechaną pamiątkę 😉

Pozdro!

Po pierwsze

Pewne zdjęcia powstają po to, żeby stłumić w sobie uczucia beznadziejności.
Żeby wtopić się na chwilę w normalność życia prowadzonego w fajny sposób do któregoś momentu, a które rzuciło kłodę wielkości dwudziestopiętrowego bloku i nie do końca wiesz, którym piętrem pokonać wszystkie słabości. Początek Mojego Roku jest Toksyczną Kurwą. I ta moja Toksyczna Kurwa jest krzywo umalowana tanimi kosmetykami, śmierdzi jej z rozdziawionego pyska kanapkami z równie tanią szynką, ma twarz pooraną bruzdami wszystkiego tego, czego do tej pory nie zdążyłem zrobić, a powinienem. Albo i nie, sam nie wiem. I smród cebuli. Ta Toksyczna Kurwa z szeroko rozchylonymi nogami pozwala się pieprzyć każdemu kto akurat przechodził i poczuł wyższość tego kurestwa nad wszystko inne w danym momencie. I mógł spuścić się bez gumy i pochodnych lateksowych substytutów miłości i innych uczuć ułożonych w kosteczkę. Pewne zdjęcia to nieme krzyki mające odwrócić uwagę od wszystkiego na co rzeczywiście zdrowy rozsądek każe nie patrzeć… Więc robię co mogę…

Umieranie to podobno proces bardzo złożony…
I można umierać na wiele sposobów… I można umierać osobiście i wydaje Ci się, że osobiste umieranie jest bardzo bolesnym umieraniem. Umierasz mentalnie, umierasz na ciszę pełznącą linią obojczyka w stronę serca. Ciszę wygenerowaną osobiście. Ale i tak najpierw umiera głowa, mocno osadzona w przestrzeni całej bezsensowności tego co do tej pory się działo i wydawało się porządkiem dziennym, który był, jest i będzie. Więc umiera ta głowa i potem umiera szyja, powoli zastygając w bezruchu, jakby z braku wszystkich dotyków, które do tej pory były codziennością. I umiera ta codzienność i Ty zaczynasz rozumieć, że całe to Twoje osobiste umieranie jest czymś dobrym i w danej chwili potrzebnym. Nawet jeśli serce umrze na samym końcu i za jakiś czas dopiero. I wtedy naprawdę umiera Ci ktoś bardzo bliski i Twoje umieranie przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Wszystko jest niczym. Nic jest wszystkim i czujesz się jak w wannie przy zanurzania głowy w wodzie z pianą bez uprzedniego zatkania nosa. Żadnego rodzaju umierania nie lubię. Choć i jedno i drugie jest procesem w jakimś sensie mocno ukorzenionym w życiu każdego człowieka i każde umieranie pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie – nawet jeśli wydaje się inaczej. Dekontaminacja duszy, nic ponadto.

Kopytko

_DSC8831 kopia_DSC8833 kopia_DSC8836 kopia

Dziś zdecydowanie jestem jeleniem. Leżącym fragmentarycznie*, posiekanym, rozpieprzonym wewnętrznie i z powyrywanymi kończynami, którymi tuż przed oddzieleniem próbowałem odgarnąć chaos zataczający krzywe koła na placu manewrowym swojego życia. Ale ostatni raz jestem jeleniem. Taka sobota.

*fragmentaryczność – nieobejmowanie całości; wycinkowość, ułamkowość, połowiczność, pobieżność, migawkowość, ogólnikowość, niekompletność, niepełność, fragmentaryzm.

Piotrograficzna lustracja, prywaty, dyplomy, migawki, taki klimat…

_DSC4667 kopia

Ponad miesiąc mija od ostatniego wpisu, więc siadam trochę jakbym miał pisać list.
Taki wiesz … prawdziwy … papierowy 😉
Po głowie mi się ostatnio tłucze imię „Krystyna”, którym obdarowuje wszystkie przedstawicielki płci „skobieciałej”, niezależnie od tego czy rzeczywiście tak się nazywa rzeczony kobiet czy też nie…
Więc…
Droga Krystyno… Piszę do Ciebie, bo postanowiłem napisać, że u mnie słychać.
Słuchać dużo.
I nie tylko na płaszczyźnie fotograficzno piotrograficznej.
Już pomijając fakt, że w chwili obecnej zdrowie usiadło na brzegu skurwysyństwa i czerpie radość z moich niedyspozycji głosowo-nosowych, że przed paroma miesiącami lekarzyna (żeby śmieszniej było: Krystyna właśnie, lat 60, koszula w romantyczne kwiaty) na podstawie zwykłych wyników krwi miała czelność zdiagnozować białaczkę (!), że w zasadzie moja wątroba jest w takim stanie, że jakby prawie wcale nie istniała i w ogóle pod górę z pozostałościami mózgu i pochodnymi. To mam przyjemność ogłosić, droga Krystyno, że jest całkiem przyzwoicie.
W ostatnim czasie jakoś tak się stało, że po wleźciu do samochodu wysiadłem pod miastem, w którym się urodziłem. Jakieś 160 km od miasta, w którym teraz mieszkam 🙂
Dobrze jest mieć miejsce, gdzie z samego rana siadasz pod jabłonią z kubkiem kawy i rozkoszujesz się wszędobylską mazurską ciszą – tego mi było trzeba wtedy.
Higiena umysłu, jak to mawia pewna norweżka 😉

_DSC4559 kopia

Po owej higienie szał zdjęciowy – powstało mnóstwo zdjęć do dyplomu (po kątach, po strychach, po stodołach, gdzie tylko się dało), więc seria robi się coraz okazalsza i bardziej spójna.

_DSC4031 kopia

_DSC4032 kopia

Po powrocie do Trójmiasta kolejny szał – zdjęcia w miejscu, który swoim klimatem niesamowicie inspiruje.

_DSC5459 kopia

Były chwilowe przeprowadzki stołu prosektoryjnego do rogatych garaży kolegi. Trzeba było przewieźć stół przez połowę Sopotu – miny ludzi były takie, że cud, miód i jednorożce. Dopiero potem wpadliśmy na to, że można było kogoś na nim położyć, przykryć białym prześcieradłem i tak wieźć rubasznie przy tym rechocząc 😉

_DSC5304 kopia

_DSC5314 kopia

Przypadkowe odwiedziny Wioski Indian, malowniczo opuszczonej dzielnicy Wrzeszcza – następnie zupełnie świadoma wizyta parę dni później – wszak i tu może powstać zdjęcie do dyplomu, przy którym asystuje niezastąpiona Agnieszka… 😉

_DSC6343 kopia

… z magiczną walizeczką 😉

_DSC6412 kopia

Jak widzisz, droga Krystyno … W biegu jakby.
I wracając jeszcze do Mazur, bo właśnie sobie uświadomiłem, że to o tym miał być w zasadzie ten wpis – przeżyłem najszybszą w życiu eksplorację (bo aż całe dwadzieścia minut fotograficznego urbexu) i co dziwne – była to rodzinna eksploracja – z dzieciakami, wujkiem, kuzynkami i szwagrami 😉

_DSC4173 kopia

Pałac w Drogoszach – będę wredny, reszta zdjęc tego obiektu w następnym „liście” Krycha!
Tymczasem dbaj o dzieciaki, męża, kochanka i wszystkie koty w lodówce!!!

Luksusowy Nimf Leśny z rodziny rusałkowatych

_DSC2477 kopia

Luksusowy Nimf Leśny z rodziny rusałkowatych jest hemafrodytą i eurytopem. Zasiedla głównie obszary o dużej lesistości, ponieważ w lasach znajduje, trzecią dziurką od nosa (ukrytą między palcami u lewej nogi) złoża kokainy, amfetaminy i rzadziej śladowe ilości kofeiny. Oraz schronienie. Idealnym siedliskiem dla niego są lasy iglaste i lasy mieszane, gdzie znajduje się najwięcej typowego dla niego pokarmu. Optymalnym środowiskiem dla tego gatunku są prawdopodobnie lasy łęgowe. Luksusowi Nimfy Leśni rzadko łączą się w stada, więc z racji osamotnienia cechuje je poranny wkurw, brak owłosienia na łbie i depresyjne stany jelita grubego(…)

_DSC2481 kopia

_DSC2484 kopia

_DSC2492 kopia

(…) Co można dojrzeć na powyższych zdjęciach. Śluzówka gałki ocznej wydziela oksytocynę, występującą również u ludzkich kobiet po podrażnieniu receptorów szyjki macicy i pochwy. Szyjka macicy Nimfa Leśnego usytuowana jest w prawym przedsionku sercopodobnego narządu i połączona cienką żyłką z jelitem grubym, tuż pod macicą. W przypadku tego gatunku z rodziny rusałkowatych wydzielana oksytocyna objawia się też nadzwyczajną aktywnością intelektualną. Poszukiwanie pokarmu to główny motyw każdego poranka tego osobnika – dzięki wspomnianemu hormonowi, dodatkowy penis eurotopa, znajdujący się pod pachą, oddziela się od reszty ciała i nurkując w ściółce leśnej poszukuje złóż kokainy. Nimf Leśny w tym momencie zazwyczaj zażywa kontemplacji – z długoletnich obserwacji i badań biolodzy wysnuli wnioski jakoby Nimf magicznym zmysłem badał teren w poszukiwaniu zbiornika wodnego(…)

_DSC2516 kopia

(…) Niezwykle rzadki widok. Nimf Leśny wydający z siebie jednostajny dźwięk, podobny do kaszlu grubej kobieciny siedzącej w przychodni w kolejce do lekarza, mający na celu przywołanie penisa nasiąkniętego znalezionym pokarmem(…)

_DSC2558 kopia

I dalej – Nimf Leśny obsypywany przez podpachowego penisa znalezionym pokarmem. Na ciele osobnika znajdują się receptory skórne rozszerzające się pod wpływem zderzenia powietrza z kokainą i chłonące ten pokarm każdym milimetrem ciała(…)

_DSC2549 kopia

_DSC2494 kopia

_DSC2497 kopia

_DSC2534 kopia

_DSC2538 kopia

Receptory skórne z potężna dawką kokainy.

_DSC2579 kopia

Nimf Leśny tuż po napełnieniu czterech żołądków, pozbywa się krępującej bielizny, aby receptory z dolnych części ciała mogły wchłonąć resztę kokainy. (…)

_DSC2561 kopia

I następnie, w przypływie weny twórczej kąpielowej udaje się nad najbliższy zbiornik wodny, gdzie w trudzie receptorami skórnymi pije wodę by oczyścić wszystkie jelita ze stanów depresyjnych oraz kamieni kałowych.

_DSC2611 kopia

_DSC2606 kopia

Czytała Krystyna Czubówna. Wymyślił Zbigniew „Piotr Piotrowski.
To chyba przez brak alkoholu!!! Masakra, dobranoc! 😉

Pole dance w halach Polifarbu

untitled-4609

Masz pierdolca na punkcie.
Nie wiem … Może jeździsz hobbystycznie autobusami? Albo zbierasz mapki z podróży? Albo zbierasz gadżety militarne? Szlajasz się po opuszczonych miejscach? Nie ważne zupełnie … Mając pierdolca na punkcie czegokolwiek stajesz się od razu jakimś takim fajniejszym człowiekiem-wariatem – pasja to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Zupełnie nie wyobrażam sobie swojego życia bez fotografii czy, wspomnianym przed chwilą, szlajaniu się po opuszczonych miejscach – no bo jak? Praca i dom – a pomiędzy popołudniowe wylegiwanie się przed telewizorem? Jakoś bez sensu i pusto zupełnie mogłoby być.

Jeśli chodzi o takich wariatów z pierdolcem – przedstawiam Tomka, który (z tego co widziałem i z tego co opowiadał) dancepole’uje gdzie popadnie – i wcale nie nosi przy sobie profesjonalnej rury x-stage, którą widać na zdjęciach 😉 Czasami wystarcza słup znaku drogowego – więc zdecydowanie mogę Go zaliczyć do wariatów z pierdolcem – pozytywnym, oczywiście!!!
Rura przenośna x-stage dzięki uprzejmości: Xtreme Poleca Dance Studio z Łodzi – zachęcam do lajkowania 🙂

untitled-3952

untitled-4551 copy copy

Konsumpcjonizm?

4 copy

3 copy

7a copy

9 copy

13 copy

untitled-0608 copy

untitled-0443 copy

Są bezsensowne potrzeby.
Potrzeby picia, jedzenie, kupowania, wyrzucania, zbierania, chlania, żarcia, nabywania, kolekcjonowania i wszystkich pochodnych układających się koślawo na witrynach sklepowych. W tym wszystkim jest człowiek – bardzo ważny kawałek całości.

Więc pełzam po mieście, uprzednio wypijając pseudokawę w papierowym kubku (przez co sam jestem ofiarą konsumpcjonizmu), pełzam i wpycham aparat w każdy napotkany śmietniczek, żeby odnaleźć tę konsumpcję, tę nadproduktywność i inne. Pokaż mi swoje śmieci, a powiem Ci jakim człowiekiem jesteś? Nie wiem.
Temat otwarty i niedający mi spokoju, więc będę męczył intensywnie przez najbliższy czas.