Čtvrtý den. Česká republika. Prague.

_DSC1565 (Kopiowanie)

_DSC1451 (Kopiowanie)

_DSC1456 (Kopiowanie)

_DSC1487 (Kopiowanie)

Dzień ostatni. Gdzie poszukiwania Saudka osiągają stan podgorączkowy i mocno histeryczny :)
Ale najpierw zgrabnie pominę proces śniadaniowy, pakowanie i inne prozaiczne czynności – zatem jesteśmy w okolicach południa. Bagaże zostawione na dworcu Florenc i mamy mały plan, żeby wypić jak najwięcej kubków grzanego wina na Starym Mieście przed wyjazdem – kobiecina, która wyżej wymienione w te kubki rozlewa kasując groszowe części koron czeskich już nawet nie pyta po co przyleźliśmy do jej stoiska. Wino w dłoń i na Celetná’ą, żeby po raz ostatni upewnić się, że osobista galeria mojego mistrza po prostu nie istnieje i dla pewności, że nie jestem źle szukającym gamoniem. Bo gamoniem zdecydowanie bywam, ale źle szukającym? ;)

I kiedy po raz enty sprawdzam czy numer budynku, w którym miała być rzeczona galeria na pewno jest tylko sklepem z pamiątkami, gdzie blond piękności pochodzenia rosyjskiego wciskają breloczki czeskiego krecika każdemu kto wchodzi postanawiam zapytać lokalesa. Stoi Naganiacz Klientowy z tacą pełną jakichś cukierków i zaprasza do restauracji – podchodzę, pytam z uśmiechem, a ten gapi się wzrokiem nie zdradzającym żadnej inteligencji i robi najokrutniejszą rzecz jaką zrobić tylko może. Nieświadomie zapewne. Mówi, że nie wie… Ale tam (wskazuje ręką) jest zakład (patrzę na jakiś zapyziały zakładzik fotograficzny z logiem kodaka, gdzie wchodzi się tylko po to, żeby zdjęcie legitymacyjne zrobić) i może tam jest ten Saudek? Z tej swojej bezsilności łapię Naganicza Klientowego za włosy i tą jego nicniewiedzącą głową uderzam o te piękne, czeskie kocie łby ułożone pod stopami. W wyobraźni – bo tak naprawdę rzucam mu tylko pogardliwe spojrzenie i odchodzę… ;)

 Na głównym rynku stoi Obecní dům – Miejski Dom Reprezentacyjny, na nim afisze z informacją, że wystawy Alfonsa Muchy i Andy Warhola… Kobiecina w okienku wybałusza oczy na pytanie o Saudka i swoją łamaną angielszczyzną mówi, że „tak! była galeria, ale zamknęli parę lat temu…”. I wszystko stało się jasne…

I kiedy już przybrałem żałobną minę, w akcie rozpaczy przechylając kolejny plastikowy kubek grzanego wina i powłócząc nogami kierowałem się na dworzec, gdzie zostawiliśmy bagaże Jan Saudek spojrzał na mnie z witryny jakiejś księgarni. I absolutnie szybka akcja… Bo gotówki zostało zdecydowanie za mało na kupno albumu i Katarzyna Wszechmocna i Najwspanialsza wykłada pieniądze (mamrocząc coś pod nosem, że przecież urodziny mam niedługo, a ona nie miała pomysłu na prezent;)) i tym sposobem zabieram Saudka ze sobą do Polski. W reklamówce. Saudek znaleziony – może nie w formie jaką sobie wymyśliłem… Ale to chyba nawet lepiej…?

18 Comments Čtvrtý den. Česká republika. Prague.

  1. Andrzej Niskopodłogowy 6 kwietnia 2015 at

    Oglądając zdjęcia odnoszę wrażenie, że to wspaniałe miasto nie jest daleko na południu, gdzieś na dole mapy ale blisko, bardzo blisko. Jakby dzieliło je ode mnie kilka przystanków. Praga, którą tutaj prezentujesz jest taka, jaką mam w swojej pamięci i zdjęcia w doskonały sposób to obrazują. Inspirują również do powrotu żeby ponownie poczuć ten niesamowity klimat. Reasumując: to se mí líbí! :)

    Reply
  2. DominikaK. 2 kwietnia 2015 at

    Praga <3 z mojej pierwszej wizyty pamiętam tylko szukanie wc po mieście. A co najgorsze, to nie pamiętam czy znaleźliśmy:(

    Reply
      1. DominikaK. 3 kwietnia 2015 at

        Szukanie ubikacji po całym mieście czy konsekwencje nieznalezienia…? ;p

        Reply
          1. DominikaK. 3 kwietnia 2015 at

            Może powinnam dodać, że miałam wtedy 6, w porywach 7 lat ;p

            Reply
  3. Angelika 2 kwietnia 2015 at

    Zazdroszę pięknych widoków :)

    Reply
    1. Piotrograf 2 kwietnia 2015 at

      Nie ma co zazdrościć tylko pakuj się i w świat wybywaj – a da się to zrobić naprawdę tanio! ;)

      Reply
  4. Agnieszka - Kornatkowo.pl 2 kwietnia 2015 at

    Piękna ta Praga. Szkoda, że z mojego pobytu pamiętam tylko McDonald’s :( Ale tak to już bywa, kiedy w wieku 12 lat lata się po obcym mieście ;)

    Reply
    1. Piotrograf 2 kwietnia 2015 at

      Powiem Ci, że ostatnim miejscem w jakim byłem w Pradze to właśnie McDonald’s – czekaliśmy tam na odjazd PLbusa ;)

      Reply
      1. Agnieszka - Kornatkowo.pl 2 kwietnia 2015 at

        Wiesz, 15 lat temu i z perspektywy dwunastolatki inaczej się zwiedza ;) Wtedy najważniejszy był McDonald, a nie jakieś tam mosty czy inne kościoły ;)

        Reply
        1. Piotrograf 2 kwietnia 2015 at

          I pewnie jeszcze HAPPY MEAL był ponad wymacaniem Nepomucena? :D :D :D

          Reply
  5. Ka Żur 2 kwietnia 2015 at

    Jesteś kochany za tą Katarzynę :)

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.