Daria i Roksana

(Coraz intensywniej odczuwam Twoją niefizyczną obecność.)

Na brzegu łóżka napisany chwilą drążysz dziurę w żebrach, palcem wskazującym. Wyjdź, mówisz.
Północne mruczenie zamienia się w oczy koloru spokojnego morza, jesteś żółty, pachnący, prawdziwy.
Dopiero uczę się jak masz na imię, nie potrafię go wymówić, ubrać w słowa które znam i których na codzień używam, zawieszam się, jąkam, kuleję. Milczę, mówić też jeszcze nie potrafię.
Tylko teraz.
Przestrzeń czterech kątów wydaje się być taka ogromna, kulę się pod kołdrą, mieszczę czas między palcami i obracam nim w lewo. Lewa strona zawsze wydawała mi się tą właściwszą. Cisza.
I jak gdybym obudził się w kimś innym, uczeszę włosy i wstawię wodę w garbatym czajniku koloru nijakiego, pod stopami przebiegnie mi biały kot, uśmiechnę się, otworzę okno, wszystko się nie dzieje. W ogóle.

Jest tylko to dążenie Gdzieś, Tam nieokreślone dosłownie – bo wszystko się zmienia powoli.
Skąd wiedziałeś?

S. Dietrich

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.