Menu

… Że ustawiam się przed obiektywem z pustką w głowie i dopiero po kilku minutach wyobraźnia rodzi się z taką siłą, że rozsadza mi głowę.
Nie myślę za dużo, w amoku tworzenia i całego tego artyzmu, który towarzyszy fotografii jawię się jako zakrętas z pozytywnym uśmiechem w kieszeni.
I przestaję przejmować się tym, co ludzie powiedzą.
Dobrze mi z tym.