Migawki i takie takie …

untitled-4022

untitled-4042

untitled-6422

untitled-3856

untitled-3824

untitled-3706

untitled-3697

untitled-3693

untitled-3686

untitled-3683

untitled-3677

untitled-3655

untitled-3649

untitled-3722

untitled-4361

untitled-4324

untitled-3786

Zacząłem urlop i leniwy uśmiech rysuje mi się szeroko na twarzoczaszce 🙂
Jest kilka małych historii i przygód …
Przygoda z Gumą Wiedeńską, dzięki której poznałem absolutnie inną stronę fotografii – szlachetne taplanie się po łokciach w wodzie i szorowanie pędzlem po naświetlonym papierze, żeby ładnie było. Warstwa na cienie, warstwa na światła, naświetlanie i do ciemni – nigdy nie sądziłem, że wciągnie mnie ta technika 🙂
Nawet sam dwuchromian potasu, który niebezpiecznie rzucił się z pojemniczka na moje spodnie, nie był w stanie mnie powstrzymać 😉 Tyle godzin spędziliśmy wspólnie z ludźmi z roku w sali wykładowej pochłonięci i zahipnotyzowani dźwiękiem suszarek suszących papiery 🙂
Historia projektu komercyjnego, gdzie w czeluściach zaprzyjaźnionej pracowni fotograficznej koleżanki Piazzy fotografowaliśmy kawę, kubki z kawą, pianę z kawy, ziarna kawowe (że to niby wszystko dla potencjalnego klienta) i piliśmy przy tym nieograniczone ilości wódki. A że wódka różne rzeczy robi z ludźmi, albo też odwrotnie to był moment, że ocknąłem się ubrany w suknię ślubną na głównej ulicy gdańskiego wrzeszcza, (gdzie z kolegą Kamilem ubranym w absolutnie zjawiskowe futro z kota, blond perukę i nowym imieniem Swietłana) zatrzymywaliśmy samochody budząc konsternację przechodniów. Projekt zaliczyliśmy celująco oczywiście 😉
Ja i martwa natura? Jak można fotografować jabłuszka i gruszeczki …?
Po inspirujących wykładach na których poznałem prace Witkina, Letinsky i innych zmieniłem zdanie. Tony warzyw i owoców rozkładających się pachnąco w moim mieszkaniu sprawiły, że wypchnąłem z siebie serię zdjęć. Zdjęć brudnych, zgniłych i śmierdzących … Ale jakże podobała mi się ta martwa!
To był czas przygód z naświetlaniem odbitek, wywoływaniem filmów, tworzeniem sepii, packshotów, pastiszów Ofeliowych, Gracjowych i Narcyzowych. Czas wycinania z gazet twarzy, oczu i rąk na potrzeby fotokolaży, fotograficznego solilokwium, wszelkiej inscenizacji i dokumentu miejskiego biało-czerwonej flagi, bezdomnych, miejsc opuszczonych, ludzi i nieludzi. Cierpiałem przy modzie katalogowej na zaliczenie – wszak ciężko mi coś zrobić bez horroru, krwi i zwyrolstwa inscenizowanego 😉
Nie będę ukrywał – to był absolutnie ciężki rok uczelniany – ale przy tym bardzo inspirujący, rodzący mnóstwo pomysłów na nowe i obfity w nowe znajomości …
Niech nie będzie ckliwie, ale już tęsknie TSFie i czekam na październik !!! 🙂

1

2

3

4

5

pastsizremb

Bez_tytułu_1

1 Comment Migawki i takie takie …

  1. rudaania 2 lipca 2013 at

    urlopuj,urlopuj;_0
    czego jak czego ale weny tworczej raczej ci nie brakuje:_)
    1 zdjecie juz chwalilam ale jest mega wiec pozwole sobie na powtorke;_0
    dama z gasniczka:_0 tej jest super;_0

    Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.