Menu

Sprany dżins i poplamiona koszulka.
Huragany seksu na głowie.
Poranek tuz po nieprzespanej nocy. Kierowca autobusu zasuwa jakby wiózł ziemniaki.
Kleją mi się oczy po ścianach. Ubrano się w dźwięki.
Podwiązane palce mam, pod łodygę serca i snuję się milczaco po głównym placu swojej istoty.
Napuchniete gardło, krzyki gdzieś między spierzchłymi ustami i bóle.

/Pogmatwanie.