Menu
Portrety

Pan Rutkowski

Zamknij pysk, myślę.
(David naprawił kamerę, Jack robił zdjęcia, ja myślałem o tych rzeczach stworzonych nie dla mnie. Dom z papieru, zielone wstążki i palce umazane lukrem. Dobrze.)
Tą książkę czytam jakby się z nią pieprzył w kuchni na podłodze, w zapachu skoszonej trawy, który wpełzając otwartym oknem osiada na plastikowych sprzętach sprawiając im nieczystość. Naumyślnie zaciskam palce na kartkach papieru, powtarzam głośno zdania, literuję i szkicuję twarz Carlosa na jednorazowych biletach, znalezionych gdzieś w odmętach tej beżowej torby. Już dawno tak nie było.