4 rano. Chłód. Mam myśl, że o tej porze jakby wszystko przestaje mieć znaczenie. Panuje chaos i mocno rozciąga się cieniem na chodniku, który zdaje się uciekać za każdym razem jak spojrzę w jego stronę.  Cień, nie chodnik. Jest Lewo szeroko rozrysowane w każdym splocie włosów mijanych kobiet chowające się przed spojrzeniem zupełnie jak ten cień mój. Krzywo zawiązane buty, czapka upleciona wszystkimi troskami  prawie zakrywa oczy, schowane dłonie w kieszeni palcami kreślą niezrozumiałe kształty wciskając się w granatową poszewkę. To był dziwny tydzień, z bliżej nieokreślonym wyrzutem siedzącym, a jakże, po lewej stronie klatki piersiowej i drążącym całą tą niezrozumiałość świata. Dokładnie tą samą, która pojawia się tuż przed zaśnięciem otulona bladoniebieską kołdrą. Sączyć się, gnieść, być i palić wszystkie papierosy świata. Spust migawki wyzwala większą ckliwość niż mogłoby się wydawać… Czułość matrycy ustawiona na wysokie parametry przekłada się na czułość wewnętrzną, którą śmiało można by też nazwać empatią dla tych nieempatycznych. Słowo siedzi na ramieniu i muska policzek. Potem wciska swoje małe palce i drażni napiętą skórę. 4 rano. Chłód.Mam myśl, że o tej porze jakby wszystko przestaje mieć znaczenie…

 

Zdjęcie 22. „Portret Joanny z prawie gotowymi naleśnikami”

Zdjęcie 23. „Portret Julii Kazimiery”

Zdjęcie 24. „Księżniczka Znudzona”

Zdjęcie 25. „Konstelacje”

Zdjęcie 26. „Małgorzata z Globicą”

Zdjęcie 27. „Spotkanie na szczycie”

Zdjęcie 28. „Popukane. Portret Mikołaja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.