Kolejny tydzień projektu za mną. Żałuję trochę, że światło tak szybko znika o tej porze roku, ale oboje dajemy jakoś radę. Ja i mój aparat! ;)

Zdjęcie ósme. „Co ma być?”

Pół litra wódki. Zawsze najprzyjemniej kupuje się pół litra wódki, koniecznie na sobotę, żeby sposobem pani Beni ładnie posiedzieć przy drinku i popitolić o troskach dnia codziennego. Nawet jeśli zastane towarzystwo w którymś momencie woli te troski topić z  kieliszka, niż mieszać z napojami w ozdobnej szklance mieszczącej się w podświetlanej witrynce. Na zdjęciu Angelika, bardzo mi bliska. Nowy tydzień rozpoczynam czarnobiałym zdjęciem.

Zdjęcie dziewiąte.  „Oranżowa stopa podczas sprzątania”

Lubicie sprzątać? Ja swoje rozenkowo-małgorzatowe zapędy dzielę na dwa stany. Pierwszy stan to ten, w którym zawsze znajdę ważniejsze rzeczy od sprzątania.  To znaczy zdjęcia do podciągnięcia w programach graficznych, druga kawa, nadrabianie zaległości w netflixowych serialach i inne niezwykle ważne i niecierpiące zwłoki rzeczy. Drugi stan to ten, w którym powinienem mieć na drugie imię Rozenek… albo chociaż Małgorzata. Nagle sam zamieniam się w białą rękawiczkę i sprawdzam po sobie czy rzeczywiście tutaj było posprzątane. Drugi stan występuje rzadziej, niż ten pierwszy, ale jak już się trafi to drżyjcie roztocza… A, że tego dnia Domowe Melodie sączyły z głośników historię Zbyszka, to nie mogło być inaczej jak z oranżową stopą.

 

Zdjęcie dziesiąte. „Portret Oli z okiem”

Otwieram drzwi. Dzień Dobru Olu… kawa, herbata, zdjęcie?

 

Zdjęcie jedenaste. „Portret Ewy Świecącej, ale znudzonej życiem”

Otwieram drzwi. Dzień Dobru Ewa… kawa, herbata, zdjęcie?

Choinka ledwo przetrwała sylwestra i w krótko po tym pięknym wieczorze wylądowała na cmentarzu innych choinek. Ale, że nie zdążyłem schować wszystkich choinkowych świecidełek to pomiędzy kolejnymi łykami kawy powstała fotografia z Ewą. Światło kuchenne zastane, odrobinę modyfikowane prawą ręką.

 

Zdjęcie dwunaste. „Portret Wioli Intelektualnej”

Otwieram drzwi. Dzień Dobru Wiolu… kawa, herbata, zdjęcie?

 

Zdjęcie trzynaste. „Martwa”

To jakby rosnąca w głowie chęć szerszego powrotu do martwych natur. I póki co ma raptem kilka centymetrów, ale pnie się w górę za każdym razem gdy radośnie zaglądam do domowego śmietnika w poszukiwaniu inspiracji… ;)

Zdjęcie czternaste.  „Apartament z widokiem”

Tydzień projektu kończę czarnobiałą fotografią ze swojej nowej dzielnicy. Absurdalnym pasem zieleni  między blokami, gdzie ktoś postawił owe cudo mieszkaniowe i czasami spaceruje między źdźbłami zmarzniętej trawy rozmyślając zapewne o tym, w którym pokoju postawić telewizor.  Albo kanapę.

 

Projekt 365. Ale, że co?

Można zamknąć się w najzwyklejszym cyfrowym rejestrowaniu codzienności, można poszaleć inscenizacyjnie układając skorupki jajek do zdjęcia prawie pod linijkę… Można wszystko. Jedyna zasada w całej zabawie projektem to to, że trzeba codziennie zrobić jedno zdjęcie- i kompletnie nie wiem czy wytrwam kolejne ponad 300 dni, które mi zostały, ale póki co sprawia mi to dużo przyjemności. Z fotograficzną systematycznością ostatnio mi nie po drodze – wydawało mi się, że ferwor życia codziennego, brak czasu i chroniczne zmęczenie to przyczyna wyżej wymienionego stanu. I miałem rację! Wydawało mi się! Coraz częściej łapię się na tym, że wystarczy tylko i wyłącznie mieć aparat zawsze przy sobie – a to naprawdę jest do zrobienia bez większego wysiłku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.