Menu

Wieczory subtelne.
Przesypiam popołudnia ułożony lewą stroną do okna. W mieszkaniu ciszę przerywa jedynie Stephanie swoim zachrypniętym głosem budząc dreszcze na ciele.

/Umięśnienie chwili, zamykające się oczy i fragmenty konkubinatu podskórnie toczącego nierówną walkę ze społeczeństwem – chyba nie lubię aż tak bardzo wszystkiego udawać. Zaczynam się butnować przeciw sobie – i mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre.

About Author

(...)urodziłem się w tych fajnych czasach, gdzie brak szerokiego dostępu do świata wirtualnego i innych internetów sprawił, iż moje dzieciństwo pełne było siniaków, obtarć, połamanych kończyn i powybijanych zębów, do domu wracało się z szerokim uśmiechem po zmroku, a najlepszą bronią podczas podwórkowych zabaw w wojnę była kupa na patyku! ... więcej