Menu

Mówię do was. Porannym milczeniem, rozszczepionym w światło siedzące na parapecie.

/Ocieram się o wnętrze szklanki. Herbaty. Myślisz mi się namiętnie.

I Grudzień biegnie, przysypany po pachy. Wietrznie, głośno, namacalnie.

About Author

(...)urodziłem się w tych fajnych czasach, gdzie brak szerokiego dostępu do świata wirtualnego i innych internetów sprawił, iż moje dzieciństwo pełne było siniaków, obtarć, połamanych kończyn i powybijanych zębów, do domu wracało się z szerokim uśmiechem po zmroku, a najlepszą bronią podczas podwórkowych zabaw w wojnę była kupa na patyku! ... więcej