Ślepości

Mówię do was. Porannym milczeniem, rozszczepionym w światło siedzące na parapecie.

/Ocieram się o wnętrze szklanki. Herbaty. Myślisz mi się namiętnie.

I Grudzień biegnie, przysypany po pachy. Wietrznie, głośno, namacalnie.

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.