Mały urlop.
Szósta rano, autobus linii S, duża latte i śmigam między uliczkami Sopotu z kapturem na głowie i słuchawkami w uszach.

Mamy styczeń. Dwa tysiące dwunasty. Plus dziesięć na termometrach przyokiennych. I zbliżający się Koniec Świata, któryś już z kolei w tym stuleciu ;)
W Sopocie pada i ludzie chodzą naburmuszeni, chodzą powoli, a potem siedzą na mokrych ławkach czytając wczorajsze gazety.
Rejestruję dziś wszystko, co popadnie. Bez głębszych przekazów. Po prostu.

♪♫ Pawbeats- Reliance

12 thoughts on “Sopot poranny

  1. I don’t think I could be with a guy for more than a few months without at least talking to his family at some point. If this person is a part of your life, you need to know the other people in their life.

  2. z tym kawałkiem mam wrażenie, że chodzę tam sobie obok Ciebie, i dotykam piasku i deszczu. miodzio. cudowności w nowym roku, mężu!

  3. ehh to tam miałam iść dziś z Tobą :(( wredna choroba :/ ale do 6go już na pewno wyzdrowieję !!a poza tym fuuu kawencja i do tego duża ogromna ehh :P blech :D dobrze że Ci po niej i po fajku nic się nie zachciało :D bo w sobotę rano trudno znaleźć TO miejsce :D ;*

  4. 1 stycznia jest tak chujowym dniem, że nawet sopot jest wtedy chujowy (nie zdjęcia).

    + nie jestem kawową purystką, ale błagam Cię, latte z maka? :P

    1. Hmm … Wiesz … Z braku C’Heaven i Latte z Maka przyzwoita wydaje się być :) Z resztą o porze, w której pojawiłem się w Sopotowie to za dużego wyboru nie miałem ;) :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.