Menu

Lubię czasem wybrać się Gdzieś.
Gdzieś nie ma określonych współrzędnych, które możnaby zmierzyć w stopniach i czasie kątowym.
Po prostu chwytam czarny plecak z aparatem, zakładam ulubione dzinsy i chowając głowę w kapturze ogromnej bluzy wychodzę z tego mieszkania na drugim piętrze, odpalam papierosa tuż za starą kotłownią i pozwalam się nogom prowadzić.