Zbigniew "Piotr" Piotrowski
Menu
menu
_DSC6328

Kurwamaćjapierdolizm Uroczysty ogarnia mnie tego dnia jakoś pod wieczór. Dlaczego?
Od początku.
Jest sobota. Świt niejako. Otwieram drzwi Cyborgowego Pokoju Gościnnego przekonany, że wstałem jako pierwszy.
I co? I okazało się, że Cyborg Anitex tak sobie kabelki w oprogramowaniu ułożył(a), żeby wstać godzinę szybciej niż ja i po odpaleniu programu „pakowanie” spakowała pół zawartości lodówki, toster i kuchenne pochodne przedmioty, bo w drogę. Więcej! Wspomnieć należy, że na tytuł Cyborga zasłużyła jak tylko odkryłem Jej ogromne pokłady energii, niewiadomego pochodzenia. Ma dziewczę na 14 do pracy to zamiast polenić się powłóczyście z rana to robi chleb bezglutenowy, chleb bananowy, trzy ciasta, a w między czasie biega dla zdrowotności po lesie zahaczając też o góry, na które ja pewnie bym nawet nie wlazł. I owce w tych górach zaczepia. I potem do pracy. 😉
No ale wracając … Bo w drogę. Jedziemy trzysta kilometrów na południe od Sykkylven – do opuszczonego sanatorium w Luster.
Po drodze zatrzymując się przy punkcie widokowym Ljøen, żeby mógł przez chwilę wybałuszać oczęta na Geirangerfjord. Fiord wpisany na listę UNESCO.

_DSC6345 _DSC6338 _DSC6334

No i dalej.
Odwieczny problem dotyczący selekcji zdjęć – więc będzie ich duuuużo! 😉

_DSC6413 _DSC6383 _DSC6367 _DSC6382 _DSC6366 _DSC6412 _DSC6381 _DSC6364-2 _DSC6444 _DSC6410 _DSC6377 _DSC6363 _DSC6443 _DSC6398 _DSC6375 _DSC6361 _DSC6436 _DSC6396 _DSC6374 _DSC6357 _DSC6434 _DSC6393 _DSC6373 _DSC6354 _DSC6431 _DSC6390 _DSC6372 _DSC6353 _DSC6428 _DSC6389 _DSC6371 _DSC6352 _DSC6419 _DSC6387 _DSC6369 _DSC6416 _DSC6385 _DSC6368 _DSC6414

Nie wiem…
Jakoś stoję w miejscu, przygnieciony wszechobecnością tych wszystkich cudów natury, obracam się górną częścią tułowia prawie wokół własnej osi i z oszołomienia nawet nie rejestruję dźwięku migawki. Zdjęcia robią się same 😉
I kiedy już obiecuję sobie, że przestanę piszczeć z radości na te widoczki na tyłach Cyborgowego Bolidu (w między czasie przegryzając sajgonki roboty Anitexa) okazuje się, że znajdujemy się w pobliżu języka lodowca Bøyabreen. Nie wiele myśląc Cyborgowy Konkubent pyka te dodaktowe 40 km. I tadaaam!

_DSC6446 _DSC6454 _DSC6460

Z daleka mam wrażenie, że trzeba będzie na czworaka włazić w te lodowe jaskinie…

_DSC6466-3 _DSC6501 _DSC6470 _DSC6473 _DSC6474 _DSC6477 _DSC6493 _DSC6495 _DSC6497 _DSC6500

Moja orientacja w terenie wynosi minus sto. Dodać też mogę nieumiejętność … oceniania perspektywy (?) 😉

_DSC6547 _DSC6533 _DSC6516 _DSC6508 _DSC6503

Zanim docieramy do Luster – okazuje się, że w tobołkach kuchennych Anitexa NIE MA KAWY!
Więc, jako najczęściej pijący i chyba nawet w zasadzie jedyny pijący regularnie, deklaruję zakup w najbliższym sklepie.
Korony Norweskie i tak muszę wydać, a kawa (poranny napój bogów) to absolutnie szczytny cel.
Więc sklep.
Kawa, mleko, cukier – przeliczam sobie na PLN i wychodzi jakieś 100 złotych 😀
I już wieczór.
Kurwamaćjapierdolizm Uroczysty.
Stoję na tarasie, spożywam nikotynę, wypijam kubek wspomnianej kawy (celebrując w sobie uczucie zadowolenia – wszak to najdroższa kawa jaką do tej pory piłem ;)) i nagle drzwi tarasu od wewnątrz otwiera Anitex i machając mi telefonem przed nosem coś bełkocze (wieczór na bogato, lał się szampan więc i bełkotanie było).
Zorza polarna … W ich miejscowości, skąd przyjechaliśmy!
Akurat wtedy, kiedy byliśmy te trzysta kilometrów za daleko.

No Kurwamaćjapierdolizm Uroczysty…