Cisza i hałas

Cisza i hałas

Z winylowych rozbełtów .

Smużyć się między cieniami popołudniowego słońca potrafisz najlepiej, ale w poniedziałki robisz to trochę we wszystkich tempach zwolnionych – ciepłotą ciała nałożonych jakby sztucznie i bylejak. Oddech przysiadłby na lewym ramieniu i próbowałby być głębszy, gdyby tylko mógł się wydostać kominem wilgotnych ścian. A przecież nie może. Więc wierci się na brzuchu rozczarowująco drażniąc rzęski. To są te właśnie procesy. Te, których najbardziej nie lubisz – bo nie mieszczą się w każdym kubku z herbatą. Nawet w tym ulubionym.