Tag: Mężczyzna

Na starym, angielskim cmentarzu…Zombie

_DSC2834 kopiOa kopia

Wschód Anglii, stary cmentarz, jeden aparat, jeden Piotrowski i kilka sztuk Zombie.
Szanownych państwo Fitton miałem okazję fotografować podczas ich ślubu parę miesięcy temu i już wtedy pojawił się pomysł na sesję w stylu Zombie (Nick wielbi, ja wielbię, Olę zmusiliśmy ;)). Zdjęcia powstały w pierwszym dniu mojego urlopu w Anglii – Nick i Ola wyśmienicie przygotowani, krew butelkach, soczewki w oczach, broń biała w bagażniku… Można działać! 😉

_DSC2533 kopia kopia

_DSC2503 kopia

_DSC2685 kopia

_DSC2939 kopia

_DSC2945 kopia

_DSC2785 kopia

_DSC2709 (2) kopia

_DSC2769

_DSC2897 kopia

_DSC2557 kopia

_DSC2798 kopia

_DSC2623 kopia

Między zdjęciami, w przerwach na papierosa działy się różne rzeczy…

_DSC2706 kopia

_DSC2636 kopia

_DSC2956 kopia

A tuż po zdjęciach stoimy pod samochodem, palimy papierosy, Nick straszy ludzi, Ola wyciera sztuczną krew z włosów… Grupa przechodzących lokalesów na widok Nicka podchodzi i najodważniejszy z nich pyta drżącym głosem, czy aby wszystko w porządku i nie wzywać karetki… „Stary, jesteś cały we krwi…”. Historię kończy głośny rechot fotografa… 😉

_DSC2981 kopia

Ślub Magdy i Michała

_DSC6004

Jednak zanim wpadniemy w oglądanie obszernego materiału ślubnego Magdy i Michała zapraszam na kilka zdjęć z sesji narzeczeńskiej.

_DSC6016

_DSC6055-2 kopia kopia

3

_DSC6042

_DSC6047 kopia kopia

Wspomnieć należy, że osobnik płci męskiej towarzyszący Magdzie przy przygotowaniach to nie Pan Młody, a brat Panny Młodej – gwoli ścisłości. Enyoj! 😉

Magda i Michal - slub (10)

Magda i Michal - slub (11)

Magda i Michal - slub (14)

Magda i Michal - slub (13)

Magda i Michal - slub (18)

Magda i Michal - slub (17)

Magda i Michal - slub (15)

Magda i Michal - slub (16)

Magda i Michal - slub (19)

Magda i Michal - slub (20)

Magda i Michal - slub (22)

Magda i Michal - slub (21)

Magda i Michal - slub (23)

Magda i Michal - slub (27)

Magda i Michal - slub (24)

Magda i Michal - slub (25)

Magda i Michal - slub (26)

Magda i Michal - slub (29)

Magda i Michal - slub (31)

Magda i Michal - slub (30)

Magda i Michal - slub (32)

Magda i Michal - slub (33)

Magda i Michal - slub (34)

Magda i Michal - slub (36)

Magda i Michal - slub (35)

Magda i Michal - slub (45)

Magda i Michal - slub (38)

Magda i Michal - slub (39)

Magda i Michal - slub (43)

Magda i Michal - slub (42)

Magda i Michal - slub (41)

Magda i Michal - slub (40)

Magda i Michal - slub (37)

Magda i Michal - slub (47)

Magda i Michal - slub (49)

Magda i Michal - slub (44)

Magda i Michal - slub (48)

Magda i Michal - slub (50)

Magda i Michal - slub (51)

Magda i Michal - slub (52)

Magda i Michal - slub (54)

Magda i Michal - slub (53)

Magda i Michal - slub (55)

Magda i Michal - slub (56)

Magda i Michal - slub (57)

Magda i Michal - slub (59)

Magda i Michal - slub (65)

Magda i Michal - slub (60)

Magda i Michal - slub (63)

Magda i Michal - slub (67)

Magda i Michal - slub (58)

Magda i Michal - slub (66)

Magda i Michal - slub (12)

Magda i Michal - slub (68)

Magda i Michal - slub (69)

Magda i Michal - slub

Magda i Michal - slub (2)

Magda i Michal - slub (3)

Magda i Michal - slub (7)

Magda i Michal - slub (72)

Magda i Michal - slub (70)

Magda i Michal - slub (71)

Magda i Michal - slub (4)

Magda i Michal - slub (5)

Magda i Michal - slub (6)

Magda i Michal - slub (8)

Magda i Michal - slub (9)

Pozostaje mi życzyć SZCZĘŚCIA ABSOLUTNEGO!
I w małej zapowiedzi kilka zdjęć z szybkiego pleneru w delikatnej retro stylistyce… działamy jeszcze w najbliższą niedzielę… 😉

_DSC7832 kopia

ś

_DSC7858 kopia

_DSC7870 kopia

_DSC8018 kopia

Ola & Nick – wedding day & outdoor wedding session.

Ola & Nick - wedding (93)

Szalony to był dzień!
Jako specjalista od polsko-angielskich ślubów i innych imprez szczerze muszę przyznać, że niczym nie różnią się one od tych typowo polskich – ludzie tak samo fajni, wódka tak samo zimna, para młoda tak samo zestresowana (z pozdrowieniami dla Nick’a) i wesele tak samo wariackie jak wszystko tego dnia! 😉
Zatem jak było? Pięknie, dużo śmiechu, trochę łez, urocze pomyłki w kościele (Nick spędza długie godziny na przygotowaniu przysięgi w ojczystym języku swojej żony, a i tak zamiast „…aż do śmierci” mówi „…aż do śmierdzi” ;)), wesele uświetnia zespół Maxel swoją „Lekcją Miłości”… Tyle się działo!!!
Krótki reportaż z tego dnia (śmiesznie brzmi „krótki” przy tej ponad setce zdjęć)…

It was a crazy day!
As a Polish-English weddings specialist I must admit that these weddings aren’t different from a standard Polish one –same cool folks, same cool vodka, same stressed groom and bride (special greetings to Nick) and the wedding as crazy as everything on that day! 😉
So, how was it? It was beautiful, with lot of laugh, with few tears, with charming mistakes in the church (Nick has spent long hours on the vow preparation in bride’s mother tongue and still instead of “till death do us part” (“aż do śmierci”) he said “till it smells” (“aż do śmierdzi”) ;)) and with Maxel group who played its sweet “Love Lesson” and other hits through the whole party. There was so much happening!!!

Ola & Nick - wedding

Ola & Nick - wedding (2)

Ola & Nick - wedding (3)

Ola & Nick - wedding (4)

Ola & Nick - wedding (5)

Ola & Nick - wedding (6)

Ola & Nick - wedding (7)

Ola & Nick - wedding (8)

Ola & Nick - wedding (9)

Ola & Nick - wedding (10)

Ola & Nick - wedding (17)

Ola & Nick - wedding (11)

Ola & Nick - wedding (12)

Ola & Nick - wedding (14)

Ola & Nick - wedding (15)

Ola & Nick - wedding (13)

Ola & Nick - wedding (18)

Ola & Nick - wedding (19)

Ola & Nick - wedding (20)

Ola & Nick - wedding (21)

Ola & Nick - wedding (22)

Ola & Nick - wedding (23)

Ola & Nick - wedding (24)

Ola & Nick - wedding (25)

Ola & Nick - wedding (26)

Ola & Nick - wedding (28)

Ola & Nick - wedding (27)

Ola & Nick - wedding (29)

Ola & Nick - wedding (30)

Ola & Nick - wedding (31)

Ola & Nick - wedding (32)

Ola & Nick - wedding (33)

Ola & Nick - wedding (34)

Ola & Nick - wedding (35)

Ola & Nick - wedding (36)

Ola & Nick - wedding (37)

Ola & Nick - wedding (39)

Ola & Nick - wedding (48)

Ola & Nick - wedding (40)

Ola & Nick - wedding (42)

Ola & Nick - wedding (43)

Ola & Nick - wedding (44)

Ola & Nick - wedding (45)

Ola & Nick - wedding (46)

37148800 kopia

Ola & Nick - wedding (49)

Ola & Nick - wedding (51)

Ola & Nick - wedding (52)

Ola & Nick - wedding (53)

Ola & Nick - wedding (54)

Ola & Nick - wedding (55)

Ola & Nick - wedding (56)

Ola & Nick - wedding (57)

Ola & Nick - wedding (58)

Ola & Nick - wedding (59)

Ola & Nick - wedding (60)

Ola & Nick - wedding (61)

Ola & Nick - wedding (62)

Ola & Nick - wedding (63)

Ola & Nick - wedding (65)

Ola & Nick - wedding (66)

Ola & Nick - wedding (67)

Ola & Nick - wedding (68)

Ola & Nick - wedding (70)

Ola & Nick - wedding (69)

Ola & Nick - wedding (71)

Ola & Nick - wedding (72)

Ola & Nick - wedding (73)

Ola & Nick - wedding (74)

Ola & Nick - wedding (75)

Ola & Nick - wedding (80)

Ola & Nick - wedding (81)

Ola & Nick - wedding (90)

Ola & Nick - wedding (88)

Ola & Nick - wedding (84)

Ola & Nick - wedding (85)

Ola & Nick - wedding (77)

Ola & Nick - wedding (78)

Ola & Nick - wedding (79)

Ola & Nick - wedding (82)

Ola & Nick - wedding (83)

Gdzieś w międzyczasie udało się wyciągnąć młodych z sali (prawie, że siłą ;P) i skorzystać z fantastycznego zachodzącego słońca w Rewie.

Somewhere in the meantime I managed to pull the spouses from the hall ( almost in force :P) and use the fantastic sunset in Rewa.

Ola & Nick - wedding (89)

Ola & Nick - wedding (91)

Ola & Nick - wedding (92)

Ola & Nick - wedding (93)

Kilka dni później widzimy się na plenerze ślubnym – trochę wariackim i szybkim… osadzonym w scenerii gdyńskiej plaży, której Oli zdecydowanie brakuje na tak zwanej obczyźnie.

A few days later we saw at wedding outdoors – was a little crazy and fast … embedded in the scenery of the beach in Gdynia, which Ola definitely missing when she is abroad.

Ola & Nick - wedding (96)

Ola & Nick - wedding (97)

Ola & Nick - wedding (98)

Ola & Nick - wedding (99)

Ola & Nick - wedding (100)

_DSC8733 kopia

Ola & Nick - wedding (101)

Ola & Nick - wedding (102)

Ola & Nick - wedding (103)

Ola & Nick - wedding (104)

Ola & Nick - wedding (105)

Ola & Nick - wedding (106)

Ola & Nick - wedding (107)

Ola & Nick - wedding (108)

Ola & Nick - wedding (109)

Ola & Nick - wedding (110)

Ola & Nick - wedding (112)

Jak widać na poniższym zdjęciu, wiatr nie do końca tego dnia chciał współpracować i powstawały też takie trochę creepy zdjęcia ślubne – fotograf zachwycony! 😉

As you can see in the picture below, the wind doesnt want to cooperate with us and formed a little too creepy wedding photos – photographer is fascinated! 😉

Ola & Nick - wedding (111)

Ola & Nick - wedding (115)

Ola & Nick - wedding (114)

I na koniec Młodzi z asystentkami fotografa, które cierpliwie znosiły artystyczne fochy Głównego Dowodzącego („Proszę w kadr nie wchodzić, bo ubiję!„) 😉

And at the end the spouses and assistants Of photographer which patiently endure his artistic sulks („Please do not go in the frame, because I will shoot all”) 😉

Ola & Nick - wedding (113)

Ola & Nick - wedding (116)

To były niesamowite dni!

It was amazing day’s!

Ola & Nick - wedding (87)

SHARE, LIKE & COMMENT! 😉

Plener TSF w Gniewie

_DSC2990 kopia

_DSC2999 kopia

_DSC3005 kopia

W Brodzkich Młynach pod Gniewem rzeka Wierzyca, pola rzepaku w ilości jak tylko okiem sięgnąć i most – pozostałość po linii kolejowej Starogard Gdański – Skarszewy (najprawdopodobniej). I tyle. A że żaden ze mnie spostrzegawczy krajobrazista to są momenty kiedy stoję pośrodku zielonego pola panicznie rozglądając się za czymś do sfotografowania. I wtedy Ów Jegomość wyłania się zza wzniesienia polnej drogi – w pierwszej chwili aparat do twarzy, że niby drzewo fotografuję, (bo takie wow zielone i wow z kwiatkami), a tak naprawdę kątem oka obserwuję zachowanie Ów Jegomościa – no patrzy, patrzy jakby z jakimś grymasem, więc myślę sobie, że pewnie wpieprzyłem się w jego pole i rozdeptuję bezczelnie jakieś niesamowicie ważną uprawę. Podnoszę rękę w geście powitania i wspinam się pod zieloną górę, z przepraszającym uśmiechem, że „jak po pańskim polu łażę to przepraszam…”.
Ale gdzieżby tam …

Wszyscy łażą, sąsiad to na rybach właśnie gdzieś na dole siedzi. Szwagier w więzieniu, bo przekręty robił w latach 90tych, a tak to jak widzę młodych teraz jak im się pracować nie chce to mnie krew zalewa. Kiedyś to wszyscy pracowali, i nie było wybrzydzania, że za mało płacą. Tam jak pan spojrzy to kiedyś kolej jeździła… taka zwykła, osobowa z ludźmi…chce Pan wina?”.

Wina nie chciałem, ale Ów Jegomość z radością zgodził się na kilka zdjęć – jakby tylko na to czekał…

Ja tylko wino schowam, bo tak głupio z tym winem…

_DSC2994 kopia

A co w Gniewie? W Gniewie kilka bardzo inspirujących spotkań z mieszkańcami…
Lezie sobie Piotrowski z aparatem między uliczkami miasteczka i nagle rzuca się na niego lokales, (tuż po przyśmietnikowym wypiciu swojej kolejki) rzuca się z prośbą, żeby mu zoom pokazać jak działa („no pokaż jak duży jest ten…no ten…„). I wtedy nagle robi się tłum, wspólne zdjęcia, ze szwagrem, z zięciem, z kumplem… („Na fejsa może wrzucę, bo z takiego aparatu to pewnie ładnie wyjdą„). Z owego spotkania wychodzę z kilkoma fajnymi zdjęciami i jednym, nowym znajomym na fejsie, który prezentuje swoje dziary, a potem łapie mnie jeszcze żeby parę fot z dzieciakami porobić. Cholernie to fajne 🙂

_DSC3084 kopia

_DSC3092 kopia

_DSC3089 kopia

_DSC3093 kopia

_DSC3100 kopia

_DSC3102 kopia

_DSC3104 kopia

_DSC3106-2 kopia

_DSC3115 kopia

_DSC3147 kopia

_DSC3136 kopia

_DSC3140 kopia

I potem już dużo spokojniej…;)

_DSC3169 kopia

_DSC3198 kopia

_DSC3178 kopia

_DSC3243 kopia

_DSC3253 kopia

_DSC3240 kopia

_DSC3264 kopia

_DSC3275 kopia

I absolutny mistrz ze spotkania pod gniewskim zamkiem – kowal 🙂

_DSC3278 kopia

_DSC3305 kopia

_DSC3299 kopia

_DSC3302 kopia

Świąteczny pastisz „Ostatnia Wieczerza” – zbliżenie

Bez nazwy 2 kopia

Absolwenci Trójmiejskiej Szkoły Fotografii rzucili się w (ś)wir świąteczności i Leonardo Da Vinci przerobili na swój sposób.
Jeśli dobrze się przyjrzycie – wyglądam trochę jak chytra baba z Radomia z tą choinką pod pachą.
Więc wesołych świąt i niech jezus jak co roku doceni umyte okna i zabitego karpia – koniecznie wyszarpanego jakiejś staruszce w Lidlu!
Kilka zbliżeń i nadprodukcji ze spotkania Absolwentów TSF 🙂

1 kopia

2 kopia

3 kopia

_DSC9302

_DSC9302 kopia

_DSC9309 kopia

_DSC9306 kopia

_DSC9326 kopia

Plener ślubny Magdy i Grzesia…

mig (40)

Magda i Grzegorz – parę miesięcy temu czyniliśmy zdjęcia narzeczeńskie, w trakcie których biedny Grzesio przeziębił się okrutnie, a włosy Magdy za sprawą wiatru robiły co chciały, żyły własnym życiem, i w ogóle huragan seksu na głowie.
No i obecny psiak Bąbel rzucał się z zębiskami gdy podszedłem za blisko młodych próbując ich zabić tym dziwacznym urządzeniem trzymanym przy twarzy i wydającym tajemnicze dźwięki 😉
Parę dni temu plener ślubny.
Smołdziński las, wydma Czołpińska, dom latarników, latarnia morska, las, morze…
I tym wszystkim fotogenicznościom towarzyszyły też okrutne zadyszki powstałe wskutek wdrapywania się i pokonywania wydm, a na drugi dzień panna młoda stała się nawet posiadaczką zakwasów 😉
Pięknie byłooooo!
Kilka zdjęć z tego dnia. Szczęścia Dzieciaki!!! 🙂

_DSC0221 kopia

DSC_2807 kopia

_DSC2963 kopia

_DSC3040 kopia

_DSC3120 kopia

_DSC3110 kopia

_DSC3158 kopia

_DSC3188 kopia

_DSC3196 kopia

_DSC3206 kopia

_DSC3226 kopia

_DSC3473 kopia

_DSC3322 kopia

_DSC3344 kopia

_DSC3365 kopia

_DSC3623 kopia

_DSC3618 kopia

_DSC3668 kopia

_DSC3683 kopia

_DSC3707 kopia

Luksusowy Nimf Leśny z rodziny rusałkowatych

_DSC2477 kopia

Luksusowy Nimf Leśny z rodziny rusałkowatych jest hemafrodytą i eurytopem. Zasiedla głównie obszary o dużej lesistości, ponieważ w lasach znajduje, trzecią dziurką od nosa (ukrytą między palcami u lewej nogi) złoża kokainy, amfetaminy i rzadziej śladowe ilości kofeiny. Oraz schronienie. Idealnym siedliskiem dla niego są lasy iglaste i lasy mieszane, gdzie znajduje się najwięcej typowego dla niego pokarmu. Optymalnym środowiskiem dla tego gatunku są prawdopodobnie lasy łęgowe. Luksusowi Nimfy Leśni rzadko łączą się w stada, więc z racji osamotnienia cechuje je poranny wkurw, brak owłosienia na łbie i depresyjne stany jelita grubego(…)

_DSC2481 kopia

_DSC2484 kopia

_DSC2492 kopia

(…) Co można dojrzeć na powyższych zdjęciach. Śluzówka gałki ocznej wydziela oksytocynę, występującą również u ludzkich kobiet po podrażnieniu receptorów szyjki macicy i pochwy. Szyjka macicy Nimfa Leśnego usytuowana jest w prawym przedsionku sercopodobnego narządu i połączona cienką żyłką z jelitem grubym, tuż pod macicą. W przypadku tego gatunku z rodziny rusałkowatych wydzielana oksytocyna objawia się też nadzwyczajną aktywnością intelektualną. Poszukiwanie pokarmu to główny motyw każdego poranka tego osobnika – dzięki wspomnianemu hormonowi, dodatkowy penis eurotopa, znajdujący się pod pachą, oddziela się od reszty ciała i nurkując w ściółce leśnej poszukuje złóż kokainy. Nimf Leśny w tym momencie zazwyczaj zażywa kontemplacji – z długoletnich obserwacji i badań biolodzy wysnuli wnioski jakoby Nimf magicznym zmysłem badał teren w poszukiwaniu zbiornika wodnego(…)

_DSC2516 kopia

(…) Niezwykle rzadki widok. Nimf Leśny wydający z siebie jednostajny dźwięk, podobny do kaszlu grubej kobieciny siedzącej w przychodni w kolejce do lekarza, mający na celu przywołanie penisa nasiąkniętego znalezionym pokarmem(…)

_DSC2558 kopia

I dalej – Nimf Leśny obsypywany przez podpachowego penisa znalezionym pokarmem. Na ciele osobnika znajdują się receptory skórne rozszerzające się pod wpływem zderzenia powietrza z kokainą i chłonące ten pokarm każdym milimetrem ciała(…)

_DSC2549 kopia

_DSC2494 kopia

_DSC2497 kopia

_DSC2534 kopia

_DSC2538 kopia

Receptory skórne z potężna dawką kokainy.

_DSC2579 kopia

Nimf Leśny tuż po napełnieniu czterech żołądków, pozbywa się krępującej bielizny, aby receptory z dolnych części ciała mogły wchłonąć resztę kokainy. (…)

_DSC2561 kopia

I następnie, w przypływie weny twórczej kąpielowej udaje się nad najbliższy zbiornik wodny, gdzie w trudzie receptorami skórnymi pije wodę by oczyścić wszystkie jelita ze stanów depresyjnych oraz kamieni kałowych.

_DSC2611 kopia

_DSC2606 kopia

Czytała Krystyna Czubówna. Wymyślił Zbigniew „Piotr Piotrowski.
To chyba przez brak alkoholu!!! Masakra, dobranoc! 😉

Pole dance w halach Polifarbu

untitled-4609

Masz pierdolca na punkcie.
Nie wiem … Może jeździsz hobbystycznie autobusami? Albo zbierasz mapki z podróży? Albo zbierasz gadżety militarne? Szlajasz się po opuszczonych miejscach? Nie ważne zupełnie … Mając pierdolca na punkcie czegokolwiek stajesz się od razu jakimś takim fajniejszym człowiekiem-wariatem – pasja to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Zupełnie nie wyobrażam sobie swojego życia bez fotografii czy, wspomnianym przed chwilą, szlajaniu się po opuszczonych miejscach – no bo jak? Praca i dom – a pomiędzy popołudniowe wylegiwanie się przed telewizorem? Jakoś bez sensu i pusto zupełnie mogłoby być.

Jeśli chodzi o takich wariatów z pierdolcem – przedstawiam Tomka, który (z tego co widziałem i z tego co opowiadał) dancepole’uje gdzie popadnie – i wcale nie nosi przy sobie profesjonalnej rury x-stage, którą widać na zdjęciach 😉 Czasami wystarcza słup znaku drogowego – więc zdecydowanie mogę Go zaliczyć do wariatów z pierdolcem – pozytywnym, oczywiście!!!
Rura przenośna x-stage dzięki uprzejmości: Xtreme Poleca Dance Studio z Łodzi – zachęcam do lajkowania 🙂

untitled-3952

untitled-4551 copy copy

Dzieje się ! DAG w puszczy bydgoskiej

DSC05137

Albo i działo się, na chwilę przestało i teraz zaczęło znowu.
W amoku przygotowań do obrony uczelniano-szkolnego portfolio – czytaj zrobieniu pudła na zdjęcia (a kurwamaćjapierdolizmu z tym od dolin po wyżyny), batalii z drukarnią o błędy techniczne wydruków i inne pochodne, które w chwili obecnej wywołują już tylko uśmiech na twarzy – foldery z zaległymi zdjęciami tak jakoś pozakurzałysię, obrosły pajęczyną i w ogóle mrok, ciemność i wszędzie nietoperze. Ale tyle na łbie było ostatnio – w sumie to dziwię się, że po stresie związanymi ze wszystkim co wokół (a słynę z przejmowania się nawet błahostkami) jeszcze jakoś łeb prosto trzymam, że szyja się wzięła i nie ugięła pod wpływem.
Ale koniec. Albo właśnie początek. Zobaczy się.
Póki co – otwieram, leżący nieruchomo od świąt wielkanocnych, folder o nazwie DAG i wywalam na światło dzienne kawałek Bydgoszczy ukrytej w puszczy bydgoskiej. DAG Fabrik Bromberg – to największa pod względem powierzchni fabryka zbrojeniowa koncernu Dynamit Nobel AG w hitlerowskich Niemczech, istniejąca w latach 1939–1945. Po resztę informacji odsyłam w przepastne internety.
Jeśli chodzi o DAG i samą Bydgoszcz – nie obyło się bez małych przygód i drobnych nieprzyjemności.
Do samego DAG’u zawiozła nas nieznajoma niewiasta, która zgarnęła nas na dworcu i wyrzuciła w środku lasu, gdzie jak się okazało po DAG’u się oprowadza! Nie ma opcji samotnej wędrówki, wcześniej trzeba zadzwonić i umówić się z Panem, który coś tam opowiada. A, że wcześniej nikt z nas nie zadzwonił próbowano nas odesłać z kwitkiem. Na szczęście byliśmy uparci – i w las pełen opuszczoności wszelakiej wleźliśmy sami 🙂

untitled-9188

untitled-9239

untitled-9276

untitled-9304

untitled-9359

untitled-9434

untitled-9459

untitled-9662

W zajawce wypełzania z zaległości – następnym razem będzie wariat, czerwone rajstopy, koło i rura…

untitled-4551 copy

…że już nawet nie wspomnę o zaległym, majówkowym Kozubniku i klimatach dolnośląskich z ostatniego weekendu!

untitled-8368 copy

No gdzie wy jesteście?

untitled-1263

No właśnie gdzie?
Trójmiejska Grupa Eksploracyjna poszalała w tegoroczną, minioną już, majówkę.
Część odpoczywała po mazursku, wyeksplorowawszy przy okazji opuszczony tartak. Inni zostali na pomorzu i eksplorowali tuż za miedzą.
Nasza czwórka zapakowała się do zielonego Jeepa grupowego kolegi i ruszyła podbijać silesię, gdzie mieszkałem lat trzynaście.
Więc jesteśmy w Krainie Absolutnie Szczęśliwego Dzieciństwa.
Gdzie zimą, wracając po lekcjach, specjalnie brodziłem po kolana w śniegu, bo wtedy Szanowna Mama Prywatnie-Osobista robiła taką zajebistą, malinową herbatę na rozgrzanie. Gdzie w naiwności poznawania rzeczy zakazanych (czyt. zapałkiiiii) i chęci zrobienia pierwszego w życiu ogniska, spaliłem drzewo w pobliskim parku i też prawie pół rzeczonego parku. Gdzie z blond pyskatą koleżanką (pozdrawiam :*) spotykałem się nad magicznym źródełkiem i pisaliśmy swoje pierwsze „książki”, które oczywiście musiały być opatrzone ilustracjami własnej roboty 😉 Gdzie długie, szkolne przerwy zaczynało się pędem do przyszkolnego placu zabaw, żeby zjechać parę razu z pseudowyciągu z oponą imitującą siedzenie. Gdzie w niezrozumieniu pojęcia „kot zawsze spada na cztery łapy” wyrzucałem te biedne zwierzątka z okna pięciopiętrowej kamienicy, żeby sprawdzić (żadne zwierzęcie nie ucierpiało ;))

Eh … tego tyle jest i tak bardzo ryj mi się uśmiecha na samo wspomnienie…
No więc Zabrze, dzielnica Mikulczyce, województwo śląskie, kraina dzieciństwa – najpiękniejszego okresu w moim życiu, tak myślę 🙂
Nie muszę chyba mówić, jak bardzo cały środek mój piszczał na widok tych miejsc? 😉

untitled-1210

untitled-1211

untitled-1212

untitled-1214

untitled-1252

untitled-1258

untitled-1215

untitled-1216

untitled-1219

untitled-1220

untitled-1224

untitled-1245

untitled-1247

untitled-1248

untitled-1251

untitled-1275

untitled-1264

untitled-1267

untitled-1271

untitled-1272

untitled-1273

untitled-1290

untitled-1285

untitled-1284

untitled-1283

untitled-1282

untitled-1279

untitled-1344

untitled-1346

untitled-1354

untitled-1351

untitled-1341

Hałdy mikulczyckie pamiętam jako porośnięte trawą i inną faunoflorową warstwą. Na grzyby tam się kiedyś chodziło. I nawet, jakby dobrze spojrzeniem zarzucić, to w oddali majaczyły sylwetki bliżej nieokreślonych gór. W chwili obecnej hałdę likwidują/rozbierają. Pozostał tylko zapach siarki (?) – zdecydowanie nieodłączony element mojego dzieciństwa – więc stałem tak sobie i chłonąłem całym sobą ten zapach, ba, mógłbym nawet do słoika pozbierać trochę i ćpuńsko wąchać po kątach 😉 ale w oddali dało się dojrzeć, czarno ubranego, Pana Pilnującego z towarzyszką usadowioną na plastikowym krześle, która, najwyraźniej po uświadomieniu sobie, że przecież możemy być z jakiś gazety (wyczytałem, że jest jakaś afera pomiędzy firmą likwidującą, a mieszkańcami) skrzętnie skrywała twarz za dłonią (jakbym rzeczywiście szerokim kątem był w stanie sfotografować jej facjatę ;P). Zapewne pilnowali maszyn burzącolikwidujących, bo hałdy raczej nikt nie ukradnie 😉

untitled-1336

untitled-1301

untitled-1317

To był dzień pierwszy.
Po sześciu godzinach podróży i moim sentymentalnym szlajańsku po starej dzielnicy padaliśmy na twarzoczaszki sposobem wręcz nieprzyzwoitym – trzeba było wracać do naszego katowickiego hostelu. Swoją drogą trochę współczuję swoim współpodróżnikom – bo prawie spazmów dostawałem na widok znajomych przestrzeni i oni biedni musieli słuchać trajkotania pt. „A tutaj to, tutaj tamto, tu robiłem to, blablaba” 😉
Jeszcze się trafił szybki, nocny spacer fotograficzny po Katowicach …

untitled-2554

untitled-2413

untitled-2432

untitled-2501

untitled-2474

untitled-2521

untitled-2508

untitled-2548

untitled-2391

W drugim dniu majówki przyszedł wreszcie czas na obowiązki 😉
Pod katowicką kopalnią węgla kamiennego „Kleofas” docieramy bardzo modnie spóźnieni. Ktoś zaszalał na stronie o opuszczonych miejscach pisząc, że miejsce nadal aktywne – tak naprawdę to już praktycznie nie istnieje. Został szkielet szybu, jakiegoś łącznika między budynkami, budynek biurowy i tony gruzu wokół. I dziadkowie pilnujący, których szumnie ktoś, gdzieś nazwał specjalistycznie uzbrojoną formacją ochronną – ten z wąsem, uzbrojony w specjalistycznego owczarka niemieckiego ;), najodważniejszy chyba, na nasze głośne „dzień dobry” wymamrotał dwa razy „opuścić teren, opuścić teren…”. No więc opuszczamy niespiesznie, spacerkiem uskuteczniając nasze nieporozumienie w oczach, że „jakim cudem my tu trafiliśmy?” i, że „którędy to się wychodziło?”, żeby pod czujnym okiem Najgrubszego Pilnującego (który okiem patrzył z daleka) złapać jeszcze parę kadrów.

untitled-1385

untitled-1387

untitled-1392

untitled-1397

untitled-1406

untitled-1421

untitled-1429

untitled-1439

untitled-1449

untitled-1455

untitled-1456

untitled-1459

untitled-1461

untitled-1472

untitled-1484

Nie da się ukryć, że pogoda dopisała niesamowicie.
Jak i rozmachoprzepych (kocham te swoje dziwactwa „nowomowowe”) miejsc, które jeszcze odwiedziliśmy, a o których następnym razem.
I na koniec jeszcze piotrograficzny Piotrowski, ustrzelony przez kornatkowiczankę

DSC_0698

DSC_0790

Bez tytułu jakby

untitled-0480 copy

Miękkość skóry. Linia obojczyka. W dół. Albo nie wiem …
Jakby organizm złożył rozłożone nogi w kosteczkę, przykrył krzywe kolana i usiadł z rękami skierowanymi ku niebu, bo tam chmury, wiatr i ptaki.
Nieumiejętnie nałożone cisze, trochę krzywo i oszukanie.
Środek jakby krzyczał, jakby trochę darł się i próbował się wydostać – kominem wszystkich naczyń krwionośnych, drapiąc wszystkie ściany przełyku, depcząc, drażniąc, śliniąc.
I nagle rzucasz wszystko, między palcami zawieszasz przestrzeń bycia, które ułożyło się w zgięciu łokcia jakiś fragment temu. Kołyszesz. Jesteś tylko Ty, Twój chaos popijany gorzką, przedpołudniową herbatą i cała ta słabość, zostawiona gdzieś z tyłu.
Potem jest zapach parującego betonowo słońca, drżące nozdrza i kończące się dziś…
Niebieskość jest wszechobecna. Kojąca, miękka, wietrzna. Stoisz na szczycie góry, trochę pada … Ale stoisz i patrzysz przed siebie. Po prostu. Czując się Panem Świata, po prostu jesteś. Zamykasz oczy, chłoniesz tę wszechobecność w odcieniach niebieskiego- głęboki oddech, wkładasz ręce w kieszeń. Słowa są takie niepotrzebne, albo takie nie na miejscu, albo po prostu…
I teraz możesz się ustawić odpowiednio – czułość na wysokie iso, jedna druga, możesz być tak bardzo wolny, prześwietlony, siedzący, płaczący, empatyczny w imię wszystkich cudów świata.