Kirby Hall – ruiny Elżbiety Pierwszej

_DSC3420 kopia

Od powrotu do Polski z urlopu po angielsku mija prawie tydzień – strasznie ciężki tydzień, gdzie trzeba było przestawić trybiki i zmusić się do przystosowania do nieurlopowej rzeczywistości – generalnie wypadałoby, żeby człowiek po urlopie był wypoczęty i zrelaksowany, więc dlaczego co rano czuję się jakbym zmartwychwstawał? ;)
Urlop niesamowicie intensywny, od rana do wieczora latanie z wywieszonym jęzorem i aparatem u szyi, żeby jak najwięcej zobaczyć, udokumentować, zobaczyć, zobaczyć, zooobaaaczyć!!! (W międzyczasie sporo kawy!)
Sesja zombie na starym, angielskim cmentarzu, całodniowy spacer po Londynie (na wspomnienie nogi znowu zaczynają boleć!), wizyta w Cambridge, Burghley House, mnóstwo zdjęć z Peterborough (w pierwszych dniach robiłem najwięcej zdjęć, bo zachwycony byłem ABSOLUTNIE WSZYSTKIM!), przepiękna Katedra św. Piotra, Pawła i Andrzeja… Tyle tego, że przez najbliższy miesiąc nie ruszam się sprzed komputera i wszystko obrabiam! ;)

Teraz zapraszam do Kirby Hall – elżbietański dworek(!), w którym wypoczywała czasami Królowa Dziewica Elżunia Pierwsza Tudorowa. To najpiękniejsze ruiny, w jakich kiedykolwiek byłem, a wierzcie mi – widziałem ich mnóstwo!

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (16)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (7)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (4)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (5)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (11)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (13)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (18)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (20)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (15)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (10)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (6)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (2)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (14)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (3)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (19)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (8)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (12)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (9)

Zbigniew Piotr Piotrowski - Kirby Hall (17)

Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów „Zofiówka”

DSC9153-kopia

zofiowka (29)

zofiowka (28)

zofiowka (30)

Początek grudnia w Warszawie z Grupą Mobilnych.
Z Warszawy, parę godzin przez odjazdem w stronę Trójmiasta zabieramy się ze ZłymStarymSierżantem do Otwocka, żeby zobaczyć urbexowe miejsce z tych które po prostu TRZEBA zobaczyć. Zatem otwocki zakład dla nerwowo i psychicznie chorych żydów „Zofiówka” – w chwili obecnej królowa ruin, jakie kiedykolwiek miałem okazję zwiedzać. Jedynie fakt tego co tam się działo w przeszłości nadawał całości takiego pompatycznego charakteru tej wizycie – zainteresowanych historią miejsca odsyłam tu. Wspomnieć należy, że pogoda tego dnia jakoś zbytnio nie chciała współpracować, co przełożyło się na dosyć słabe światło.

Świąteczny pastisz „Ostatnia Wieczerza” – zbliżenie

Bez nazwy 2 kopia

Absolwenci Trójmiejskiej Szkoły Fotografii rzucili się w (ś)wir świąteczności i Leonardo Da Vinci przerobili na swój sposób.
Jeśli dobrze się przyjrzycie – wyglądam trochę jak chytra baba z Radomia z tą choinką pod pachą.
Więc wesołych świąt i niech jezus jak co roku doceni umyte okna i zabitego karpia – koniecznie wyszarpanego jakiejś staruszce w Lidlu!
Kilka zbliżeń i nadprodukcji ze spotkania Absolwentów TSF :)

1 kopia

2 kopia

3 kopia

_DSC9302

_DSC9302 kopia

_DSC9309 kopia

_DSC9306 kopia

_DSC9326 kopia

Dama na dworze rodziny von Tesmar

sus

Stan chorobowy zelżał – pozostał jedynie gruźliczy kaszel rodem z gardła Dworcowego Żula Bordowego Na Twarzy, ale to zupełnie nie przeszkodziło, żeby rzucić się w kolejne fotograficzne schizy.
Przy okazji kolejnych zdjęć do dyplomu zorganizowanych w grobowcu rodziny von Tesmar w Borkowie Lęborskim, zajechaliśmy też do neoklasycystycznego, tesmarowskiego dworu gdzie Magdalena (tuż po odkryciu, że urodziła się po to by nosić takie przepastne suknie) wirowała klasycznie, przybierając pozy bogatej z domu szlachcianki. Szalona :)

sus3

sus4

sus6

sus2

Bakstejdż dzięki uprzejmości Daniela Wojewskiego.

back1

wamp (128) kopia

Wioska indiańska, Gdańsk

_DSC5754

Piękne bagna, więc stoję oparty o drzewo lewą stroną ciała i ustawiam ustawienia w aparacie nikonowym. W zasięgu wzroku, tuż nad najbardziej fotogenicznym odcinku bagiennym, stoi Ktoś. Ktoś ma ręce w kieszeni, łysiejącą głowę i pogwizduje piosenki. Nie rozpoznaje twarzy, ale to Ktoś budzący poczucie bezpieczeństwa. Mówi „uważaj, tu są aligatory”. No rzeczywiście są. Leżą leniwie i zauważam je dokładnie wtedy, kiedy zaczynają leźć w moją stronę. Więc w akcie ucieczki biegnę, pasek nikonowy niewygodnie zawinął mi się na szyi. Aligatory też biegną. Wstają i zapierdalajo na tych swoich krzywych nóżkach poszczekując dziwnie i kiedy jeden z nich mnie dogania z całej siły próbuję go kopnąć – w tym momencie budzi mnie ból absolutnie wszystkich palców nożnych, którymi napierdalałem w ścianę przy łóżku :)

_DSC5628

Grzebanie palcami w cudzym życiu. Wioska Indiańska, Gdańsk-Wrzeszcz. Lubię ten stan.

_DSC5856

_DSC5869

_DSC5853

Huta „jedność”, Siemianowice Śląskie

untitled-1935

untitled-2264

untitled-2181

Zabieganie z zalataniem, poplątane z poplątaniem i kurwamaćjapierdolizm uroczysty, panika i stres.
Za dużo kortyzolu i pokrewnych.
Za mało czasu, chęci i czasu znów. Ale wychodzę z „Jedności”, jeszcze majówkowej.
Enyoj!

Jeden dzień w Toruniu …

untitled-9863 copy

Kupiliśmy bilety podróżnika na pociągi TLK za absolutne grosze, żeby przed Wielkanocą poszaleć.
I po Wielkanocy też.
Wielka sobota w Bydgoszczy, lany poniedziałek w Toruniu.
Przedstawiam Toruń.

untitled-9681

untitled-9837 copy

untitled-9839 copy

I tyle toruniowego Torunia – mały spacer starówką, placek węgierski u Jadwigi i plackiem leżenie nad Wisłą. Piwo. Trochę meneli, jak w każdym mieście. Nawet nie było gdzie pierników kupić ;)
Potem w autobus i na kraniec miasta zwiedzić cudo co poniżej.
Ah … te opuszczone :D

untitled-9683

untitled-9684

untitled-9810

untitled-9806

untitled-9799

untitled-9797

untitled-9789

untitled-9777

untitled-9776

untitled-9773

untitled-9772

untitled-9771

untitled-9768

untitled-9765

untitled-9760

untitled-9752

untitled-9751

untitled-9748

untitled-9741

untitled-9739

untitled-9737

untitled-9735

untitled-9734

untitled-9732

untitled-9730

untitled-9729

untitled-9723

untitled-9715

untitled-9711

untitled-9708

untitled-9706

untitled-9705

untitled-9702

untitled-9701

untitled-9692

untitled-9691

untitled-9689

untitled-9688

untitled-9824

untitled-9827

untitled-9823

untitled-9818

untitled-9816

untitled-9804

untitled-9787

untitled-9782

untitled-9781

untitled-9778

untitled-9763

untitled-9722

untitled-9721

untitled-9720

untitled-9719

untitled-9718

untitled-9717

untitled-9716

untitled-9832

Był plan jeszcze nawiedzić cudną przędzalnię – niestety, trzy różne firmy ochraniające obiekt skutecznie nam to uniemożliwiły. Następnym wpisem Bydgoszcz! :)

Szybki spacer po Łodzi

untitled-4007

untitled-4021

Trochę zobaczyć się udało – choć oczywistym jest, że weekend to stanowczo za mało.
W biegu zwiedziliśmy kilka klatek schodowych, opuszczonych budynków i idąc miastem staraliśmy się wchodzić w każdą bramę. Łódzkie podwórka bywają cudne :)

untitled-3226

untitled-3231

untitled-3232

untitled-3233

untitled-3235

untitled-3236

untitled-3243

untitled-3259

untitled-3267

untitled-3273

untitled-3275

untitled-3282

untitled-3283

untitled-3287

untitled-3616

untitled-3621

untitled-3624

untitled-3627

untitled-3635

untitled-3640

untitled-3649

untitled-3658

untitled-3660

untitled-3691

untitled-3692

untitled-3694

untitled-3695

untitled-3697

untitled-3698

untitled-3701

untitled-3702

untitled-3713

untitled-3714

untitled-3720

untitled-3724

untitled-3726

untitled-3923

untitled-3928

untitled-3930

untitled-3932

untitled-3935

untitled-3940

untitled-3945

untitled-3951

untitled-3964

untitled-3985

untitled-3988

untitled-3994

untitled-3996

untitled-4037

untitled-4038

untitled-4082

untitled-4105

untitled-4066 copy

Szybkie,Nocne i Bałuty

untitled-3907

Sobota wieczór. Łódź, Bałuty. Oj szybciutki spacerek…
Tuż po wyjściu z hostelu na ulicy Rybnej usłyszeliśmy przeciągle-dresowe „kurwa!Kto to?!” skierowane w naszą stronę, więc wieczór mógł być cudny absolutnie.
Potem jakoś stało się, że kobiecina z twarzą przesiąkniętą odcieniem bordo przechodząc obok wypierdoliła się soczyście („Bo tak szłam, zagapiłam się jak cipa i się wzięłam przewróciłam. Macie papierosa?”).
Potem trójka lokalesów rzuciła się na kolegównę Kaziutę, z czego jeden nalegał na wspólne zdjęcie z rzeczoną kolegówną (miał eleganski sweterek).
Następnie przypałętał się kolejny Kaziutowy Amant (z pochodzenia jak dobrze pamiętam grek) i spod jego bujnego wąsa wypluwały się ślinowo (prócz słów, którymi coś tam opowiadał) zapachy alkoholi przeróżnych, wysokoprocentowych.
Dalej jakiś Jego Mość mocno bujający się między brzegami chodnika, tłumaczył swemu psu „Jak Ty kurwo, nie umisz iść prosto, to ja cię nauczę …”.
W kolejnej bramie grupa lokalesów, spożywająca zapewne z okazji sobotniego wieczoru herbatę, z wyrazem pożądania w oczach patrzyła na nasze aparaty (przyspieszamy kroku!).
Były też jednookie koty w oknach – chyba jedyne trzeźwe stworzenia, które spotkaliśmy tego wieczoru.

untitled-3874

Łódź, piękna Łódź. Piękne bramy, piękne światła, piękne wszystko!

untitled-3789

untitled-3761

untitled-3919

untitled-3784

„Chodź do bramy, pogadamy!” ;)

untitled-3800

untitled-3817

untitled-3818

untitled-3820

untitled-3823

untitled-3829

untitled-3834

untitled-3837

untitled-3869

untitled-3892

untitled-3901

untitled-3921

I coś dla smakoszy słodkości absurdalnych – zdjęcia amatorskie w ciągu godziny.
Znaczy modelowi wydaje się, że pozuje. Fotografowi wydaje się, że robi zdjęcia.
A płacić mogłaby Gruba Pani Urszula z siódmego piętra, czy ktokolwiek.
Ot, taki tam smaczek – wielbię takowe.

untitled-3897

A Łodzi tutaj jeszcze trochę będzie w przyszłości!

Wizyta w szpitalu

untitled-7515

untitled-7723

Dawno nie byłem w takim budynku – w takim gdzie moja wyobraźnia wybuchłaby niepowstrzymanie i gdzie w każdym odwiedzonym pokoju widziałbym historię człowieka. Rozumiesz?
Siostra Krystyna siedzi w okienku, siedzi przyodziana w biały fartuch i kremową spinkę na głowie poprawia pomarszczonymi dłoniami. Poprawia tak, żeby długie włosy siwizną oszronione nie wpadały do kubka świeżo zaparzonej kawy. Kubek przyniosła prywatnie, bo w szklankach pić kawy nie lubi. Z resztą ja też.
No więc Krystyna ma dziś taki lejzi dej – wyciąga panoramiczne i nakurwia niebieskim długopisem w te krateczki malutkie, zgadując te hasła skomplikowane i w między czasie zastanawiając się, czy jej zmienniczka przyjdzie na czas do pracy. Bo trzeba karty pacjentów uzupełnić czy coś jeszcze. I wargę przygryza.
Korytarzem przechadzają się leniwe staruszki z numerkami do lekarza od rejestracji i z fioletowymi płukankami na włosach – jedna ma dziś kontrolę u pana doktora i założyła nową bieliznę, żeby wstydu nie było. Druga kurczowo trzyma się przyściennej poręczy, bo dosyć ciężko idzie się jej w nowych butach, które obcierają. Trzecia jest otępiała, bezkrytyczna co do swojego stanu pomroczności jasnociemnej i przyszła ze skierowaniem wykąpać się w terapeutycznym basenie, który w latach swojej świetności mieścił całe stada takich staruszek, jak ona …
Niesie mnie wyobraźnia, oj niesie ;)

untitled-7504

untitled-7507

untitled-7528

untitled-7531

untitled-7856

untitled-7537

untitled-7519

untitled-7524

untitled-7869

untitled-7872

untitled-7541

untitled-7548

untitled-7542

untitled-7545

untitled-7557

untitled-7563

untitled-7564

untitled-7566

untitled-7567

untitled-7568

untitled-7574

untitled-7585

untitled-7587

untitled-7589

untitled-7592

untitled-7593

untitled-7595

untitled-7600

untitled-7601

untitled-7612

untitled-7614

untitled-7616

untitled-7625

untitled-7628

untitled-7629

untitled-7631

untitled-7640

untitled-7643

untitled-7648

untitled-7652

untitled-7658

untitled-7659

untitled-7660

untitled-7661

untitled-7663

untitled-7671

untitled-7672

untitled-7677

untitled-7682

untitled-7692

untitled-7694

untitled-7696

untitled-7699

untitled-7702

untitled-7708

untitled-7709

untitled-7711

untitled-7712

untitled-7718

untitled-7721

untitled-7724

untitled-7727

untitled-7750

untitled-7754

untitled-7760

untitled-7764

untitled-7794

untitled-7795

untitled-7810

untitled-7815

untitled-7821

untitled-7825

untitled-7827

untitled-7829

untitled-7832

untitled-7836

untitled-7877

untitled-7880

untitled-7883

untitled-7890

untitled-7910

W środku absolutny wypas – z koleżanką Suską, zwaną też od biedy Grażyną lub Bożeną, przechodzimy chwile kryzysowe kiedy drzwi nam się same zamykają, albo zza rogu wyskakuje niespodziewanie kot. Wspomnieć muszę, że wejście do szpitala łatwe nie jest -po bliskim spotkaniu z pewną blachą cierpią nasze genitalia ;) Ja na owej blasze stłukłem kilka jajek, a koleżanka Suska, już nigdy nie wysika się sama ;) :D
Dużo zdjęć, ale co ja sobie będę żałował? Enyoj!

untitled-7517

Stocznia Gdańska

I zanim przygniotą mnie zawodowe obowiązki – kilka kadrów z Gdańskiej Stoczni.

Dom Oficera w Bornem Sulinowie

Gdzieś na internecie można wyczytać, że to symbol tego miasta.
Że w chwili obecnej właścicielem jest Brytyjczyk, który po subtelnym liftingu dachu – zniknął i nic nie robi.
A szkoda, bo jest potencjał …

Powroty i odkrycia …

Nie.
Zdecydowanie nie lubię powrotów w to samo miejsce.
Osobiście szeroko i bardzo luźno interpretuję powiedzenie „Dwa razy nie wchodzi się w tą samą rzekę”, przekładam je sobie również na ideę wędrówek wszelakich – to znaczy, że jak idę do przodu, to nie lubię się cofać.
To nie zawsze dobry pomysł, i na dowód przypomniała mi się historyjka z mojego bujnego dzieciństwa.
Piotrowskii, początki okresu „lat/naście”, bujny huragan seksu na głowie w kolorze rudawym, koślawe nóżki, rączki i ,jak się okazało później, oczka też. Pewnego dnia z sędziwym psem myśliwskim, należącym jeszcze do mojego dziadka, wybrałem się w pobliskie pola przyjrzeć się bliżej ruinom mało istotnego zamkopałacykoczegoś. Sędziwa psina zarejestrowała jakąś spontaniczną sarnę wbiegającą do lasu i też wbiegła. Potem wbiegłem ja i tym sposobem w lesie spędziłem kilka godzin rycząc głośno w korony drzew o pomoc :) Bo po cóż miałem się cofać, skoro znam te drzewa i wiem, że moje wspomniane koślawe oczka dobrze mnie prowadzą? I nóżki… ;)
Po drodze kilka przygód oczywiście: żmije, walki pies kontra jenot, tabliczka z informacją, że znajduję się na granicy polsko-rosyjskiej (Nie, nie startowałem spacerowo z obecnego miejsca zamieszkania :P), wyjące wilczyska. Kiedy już zaczynałem wątpić i poszukiwać bezpiecznego miejsca noclegu, jakimś cudem udało mi się wyleźć na rozległą polanę gdzie w oddali majaczyła chata. No i potem już z górki!
Miniony weekend spędziłem w Bornem Sulinowie, po raz drugi w życiu i chyba nie ostatni.
To był powrót bardzo przyjemny i fotograficznie bardzo owocny, w towarzystwie fantastycznych ludzi z 3GE!. Dwa lata temu ominąłem parę miejsc w tym mieście. I tak oto teraz nadrabiam. Kilka kadrów z zapomnianego kina (tudzież teatru).

Za jakiś czas więcej zdjęć!