Tag: Sopot

Fotograf w Gdyni – Dwór Marysieńki…?

kolibki-dworek (112) (Kopiowanie)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (6)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (24)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (11)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (1)

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (27)

Nieeeee….
Zdecydowanie to nie jest wpis świątecznie kolorowy, gdzie pomiędzy wklepywaniem kolejnych literek z klawiatury jedną ręką lepię pierogi, drugą mieszam bigos, a trzecią pewnie lukrowałbym pierniczki. Do tego włosy miałbym pewnie okraszone brokatem z bombek, byłbym świątecznie uśmiechnięty i myłbym wszystkie trzy okna dla jezusa, w zębach trzepiąc dywan z kurzu, słuchając na cały regulator „Dzisiaj w Betlejeeeeeem” (i „Cicha noc” żeby „Dzisiaj w Betlejem” mi się nie znudziło za szybko), a oczy miałbym takie przepełnione świąteczną miłością i radością, i lepieniem bałwanów i pachnącymi świeczuszkami i w ogóle siedziałbym na bujanym fotelu przykryty ciepłym kocem i w ciepłych kapciach popijałbym herbatą z konfiturami i karpia trzymałbym na kolanach głaszcząc go i mówiąc do niego pieszczotliwie „tygrysku…”. Ja pierdolę, nieeee… 😀
Okien nie myłem, prezenty spakowałem wczoraj, kawa jak zawsze zajebista więc mogę siedzieć i wychodzić z zaległości, gdyż najbliższy tydzień zamierzam spędzić na nicnierobieniu połączonym właśnie z odgrzebywaniem zdjęć z niedalekiej przeszłości, ewentualnie urodzę kilka nowych fotografii 😉 A, że święta? No święta, fajnie ale bez paranoi…

Dlaczego tytuł tego wpisu jest ze znakiem zapytania…?
Bo generalnie sam nie wiem czy mogę nazwać tak prezentowane tu dzisiaj miejsce – co prawda sam obiekt mieści się w Parku Marysieńki, w samym parku można znaleźć „Grotę Marysieńki” i „Dąb Marysieńki” … ale po wpisaniu w googlowskim okienku wyszukiwania „Dwór Marysieńki” wyskakuje Dwór Królowej Marysieńki spod ręki Invest Komfortu, który chwali się, że w 2003 ich inwestycja marysieńkowa zdobyła złote wiertło (no, cudownie!). I oczywiście nie jest to ten sam obiekt co z moich zdjęć…
No, ale mniejsza… Większość ludzi, którzy kiedykolwiek zapuścili się w rejony Kolibek, do wspomnianego parku na pewno kojarzy cudo dworkowe. Cudo dworkowe wygląda trochę ubogo i po przejściach – zdecydowanie nie raz dostało w pysk ciężką ręką PRLu – niezliczone dzielenia pomieszczeń w środku odcisnęły swoje ślady w ścianach, o sali balowej z drewnianym sufitem już od dawna można wykrzyczeć „przeminęło z wiatrem” – i kto by pomyślał, że właścicielem był sam Król Jan III Sobieski? Po Jego śmierci rządy na dworze przejęła królowa Marysieńka i pomijając perypetie związane z wszystkimi rodami szlacheckimi i ludźmi, którzy też swego czasu byli właścicielami – ostatnim prywatnym właścicielem majątku, tuż po I Wojnie Światowej został Witold Kukowski.
W chwili obecnej, tak jak wspomniałem, dwór bardziej straszy niż cieszy oko spacerowiczów parku Marysieńki.
Kilka zdjęć, powstałych w okolicach maja lub czerwca.

I oczywiście, żeby nie było: Wesołych Świąt wszystkim! 🙂

DWOR-MARYSIENKI-piotrografiacom (35)

Konsumpcjonizm?

4 copy

3 copy

7a copy

9 copy

13 copy

untitled-0608 copy

untitled-0443 copy

Są bezsensowne potrzeby.
Potrzeby picia, jedzenie, kupowania, wyrzucania, zbierania, chlania, żarcia, nabywania, kolekcjonowania i wszystkich pochodnych układających się koślawo na witrynach sklepowych. W tym wszystkim jest człowiek – bardzo ważny kawałek całości.

Więc pełzam po mieście, uprzednio wypijając pseudokawę w papierowym kubku (przez co sam jestem ofiarą konsumpcjonizmu), pełzam i wpycham aparat w każdy napotkany śmietniczek, żeby odnaleźć tę konsumpcję, tę nadproduktywność i inne. Pokaż mi swoje śmieci, a powiem Ci jakim człowiekiem jesteś? Nie wiem.
Temat otwarty i niedający mi spokoju, więc będę męczył intensywnie przez najbliższy czas.

Hotel „Jantar” w Sopocie

Jeśli miałbym wybrać najfajniejszy dzień tygodnia to z pewnością byłaby to sobota.
Już się tak jakoś przyjęło ostatnio, że soboty to czas 3GE!’owych eksploracji „patynograficznych”.
Niestety – miejsca w Trójmieście jakby powoli kończą swój żywot, jedna część (którą na szczęście udało się udokumentować) już nie istnieje, druga część (do której nie udało nam się dotrzeć) zostaje sukcesywnie wyburzana. Jest jeszcze ta trzecia – dewastowana przez koneserów trunków wysokoprocentowych i innych pochodnych, nie zawsze legalnych. Tym bardziej cieszy wnętrze, odwiedzonego ostatnio hotelu. Dużo nienaruszonych przedmiotów, dokumentów, listów, nawet mebli.
Więcej zdjęć w galerii 3GE! poświęconej temu prl’owskiemu cudeńku.
Spokojnej reszty weekendu! 🙂

Czarnobiałe i Sopockie …

Pomiędzy alegorami jakimiś. Czy coś.
Uniwersalny czas jest pozytywny – najbardziej ten przyszły, rozkładający się szeroko w czternaście dni Wolnego, obfitujące w dużą ilość fotografii naumyślnej.
Bezczelne popłenianie sztuki zaczyna się boleśnie.
Pobudki o piątej rano, z roztrzepanymi głowami ukrytymi w chmurach można być już wielkim artystą.
Ręcę milczące w kieszeniach, głośny dym i stukoty serca.

Sopot poranny

Mały urlop.
Szósta rano, autobus linii S, duża latte i śmigam między uliczkami Sopotu z kapturem na głowie i słuchawkami w uszach.

Mamy styczeń. Dwa tysiące dwunasty. Plus dziesięć na termometrach przyokiennych. I zbliżający się Koniec Świata, któryś już z kolei w tym stuleciu 😉
W Sopocie pada i ludzie chodzą naburmuszeni, chodzą powoli, a potem siedzą na mokrych ławkach czytając wczorajsze gazety.
Rejestruję dziś wszystko, co popadnie. Bez głębszych przekazów. Po prostu.

♪♫ Pawbeats- Reliance