W stronę Dolnego Śląska…

untitled-7276

Zdecydowanie zdjęcie powyżej nie jest moim najlepszym – ale co zrobić? Jestem na nogach od 3 w nocy, nieogolony i z tego co pamiętam już intensywnie śmierdzę, z racji gorączkowej pogody tego dnia. Po za tym samo miejsce zobowiązywało do dziwności – w natężeniu większym niż zazwyczaj.
Dwa tygodnie temu ruszyliśmy w czwórkę na Dolny Śląsk – po drodze zahaczając o psychiatryk w Owińskach.
Ciężko mi teraz wstrzelić się w klimat jaki wtedy nam towarzyszył – było duszno, gorąco, cicho…

untitled-7196

untitled-7242

untitled-6934

untitled-6881

untitled-6882

untitled-6906

untitled-7133

untitled-7176

O psychiatryku ciocia Wikipedia mówi:

Pierwszym dyrektorem zakładu był Friedrich Wilhelm Christian Beschorner, a kolejnym Karl Wilhelm Werner. Do 1920 zakład w Owińskach był jedynym publicznym zakładem dla całej Prowincji Poznańskiej i jednym z najlepiej urządzonych w Niemczech. Rozbudowę obiektu w 1880 roku nadzorował Heinrich Laehr. Według stanu na 1911 rok dysponował 750 łóżkami. Pierwszym dyrektorem po 1920 roku był Stanisław Górny (1886–1934), a po nim nastał Marcin Zieliński. Pod koniec lat 30. planowano zreorganizować zakład i przekształcić go z detencyjnego w ośrodek o charakterze naukowo-leczniczym. Miał też być zapleczem Polskiego Instytutu Badań Dziedziczności. Po wybuchu II wojny światowej, pacjenci szpitala (1100 chorych) zostali zamordowani w ramach akcji T4 (wątek ten porusza Jakub Małecki w powieści Przemytnik cudu). Od 1943 do stycznia 1945 na terenie zakładu znajdował się Arbeitslager Treskau. Podczas działań wojennych część kompleksu została zniszczona.

Ja mówię, że moja Wyobraźnia szaleje po kątach … Widzę te wszystkie eksperymenty na pacjentach czynione przez szalonych, niemieckich doktorów. Skutki uboczne lobotomii są fascynujące – brak ciągłości własnego „ja” – pacjent nie jest świadomy jednego „ja”, codziennie może być kimś innym. No, ale to tylko moja Wyobraźnia, która zazwyczaj działa na pełnych obrotach w takich miejscach ;)
Miejsce fascynujące, zdecydowanie polecam odwiedzić – ot, chociażby żeby zakupić pamiątkową koszulkę z pierwszego zdjęcia ;)
Zdarzyło się też włóczęgostwo bezeksploracyjne :)

untitled-8038 copy

untitled-8025 copy

untitled-8020 copy

untitled-8048 copy

untitled-8112 copy

A za chwilę zaproszę do pałacu w Roztoce!

untitled-8368 copy

6 Comments W stronę Dolnego Śląska…

  1. sensi 11 lipca 2014 at

    Świetne zdjęcia, piękny budynek, niezły klimat

    Reply
  2. Kornatka 11 lipca 2014 at

    Uwielbiam! Szczególnie zdj. nr 1 ;)
    Ale tych szczątków kotopsa (cokolwiek to było) to Ci jednak nie wybaczę :( – chyba stałam się lekko przewrażliwiona :/
    Pięknie, cudownie, ach no i jeszcze historii troszkę było ;) thx :*
    Szkoda, że nie mogłam być z Wami :/

    Reply
    1. piotrograf 11 lipca 2014 at

      Wybacz – ja tylko dokumentowałem stan zastany ;) :P

      Reply
  3. Daniel W. 11 lipca 2014 at

    Jedziesz Pan ostro z tematem! Dobrze ukazany klimat psychiatryka, i ta świadomość tego co się tam stało… Miejsce, które naprawdę trzeba odwiedzić! Ps. teraz pora na „Zofiówke” ;)

    Reply
    1. piotrograf 11 lipca 2014 at

      Teraz pora na wszystko inne !!! Zofiówka też może być! :)

      Reply

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.