Zbigniew "Piotr" Piotrowski
Menu
menu
untitled-7515 untitled-7723

Dawno nie byłem w takim budynku – w takim gdzie moja wyobraźnia wybuchłaby niepowstrzymanie i gdzie w każdym odwiedzonym pokoju widziałbym historię człowieka. Rozumiesz?
Siostra Krystyna siedzi w okienku, siedzi przyodziana w biały fartuch i kremową spinkę na głowie poprawia pomarszczonymi dłoniami. Poprawia tak, żeby długie włosy siwizną oszronione nie wpadały do kubka świeżo zaparzonej kawy. Kubek przyniosła prywatnie, bo w szklankach pić kawy nie lubi. Z resztą ja też.
No więc Krystyna ma dziś taki lejzi dej – wyciąga panoramiczne i nakurwia niebieskim długopisem w te krateczki malutkie, zgadując te hasła skomplikowane i w między czasie zastanawiając się, czy jej zmienniczka przyjdzie na czas do pracy. Bo trzeba karty pacjentów uzupełnić czy coś jeszcze. I wargę przygryza.
Korytarzem przechadzają się leniwe staruszki z numerkami do lekarza od rejestracji i z fioletowymi płukankami na włosach – jedna ma dziś kontrolę u pana doktora i założyła nową bieliznę, żeby wstydu nie było. Druga kurczowo trzyma się przyściennej poręczy, bo dosyć ciężko idzie się jej w nowych butach, które obcierają. Trzecia jest otępiała, bezkrytyczna co do swojego stanu pomroczności jasnociemnej i przyszła ze skierowaniem wykąpać się w terapeutycznym basenie, który w latach swojej świetności mieścił całe stada takich staruszek, jak ona …
Niesie mnie wyobraźnia, oj niesie 😉

untitled-7504 untitled-7507 untitled-7528 untitled-7531 untitled-7856 untitled-7537 untitled-7519 untitled-7524 untitled-7869 untitled-7872 untitled-7541 untitled-7548 untitled-7542 untitled-7545 untitled-7557 untitled-7563 untitled-7564 untitled-7566 untitled-7567 untitled-7568 untitled-7574 untitled-7585 untitled-7587 untitled-7589 untitled-7592 untitled-7593 untitled-7595 untitled-7600 untitled-7601 untitled-7612 untitled-7614 untitled-7616 untitled-7625 untitled-7628 untitled-7629 untitled-7631 untitled-7640 untitled-7643 untitled-7648 untitled-7652 untitled-7658 untitled-7659 untitled-7660 untitled-7661 untitled-7663 untitled-7671 untitled-7672 untitled-7677 untitled-7682 untitled-7692 untitled-7694 untitled-7696 untitled-7699 untitled-7702 untitled-7708 untitled-7709 untitled-7711 untitled-7712 untitled-7718 untitled-7721 untitled-7724 untitled-7727 untitled-7750 untitled-7754 untitled-7760 untitled-7764 untitled-7794 untitled-7795 untitled-7810 untitled-7815 untitled-7821 untitled-7825 untitled-7827 untitled-7829 untitled-7832 untitled-7836 untitled-7877 untitled-7880 untitled-7883 untitled-7890 untitled-7910

W środku absolutny wypas – z koleżanką Suską, zwaną też od biedy Grażyną lub Bożeną, przechodzimy chwile kryzysowe kiedy drzwi nam się same zamykają, albo zza rogu wyskakuje niespodziewanie kot. Wspomnieć muszę, że wejście do szpitala łatwe nie jest -po bliskim spotkaniu z pewną blachą cierpią nasze genitalia 😉 Ja na owej blasze stłukłem kilka jajek, a koleżanka Suska, już nigdy nie wysika się sama 😉 😀
Dużo zdjęć, ale co ja sobie będę żałował? Enyoj!

untitled-7517
  1. Foty genialne !
    Z miłą chęcią wybrałabym się tam również.

    Tak ap ropo, zobaczcie ile znajduje się tam rzeczy, które można byłoby jeszcze wykorzystać – szafki, krzesła … Praktycznie można urządzić nowe mieszkanie, włożyć tylko trochę wysiłku w renowację.

  2. przeszły mnie ciary…

  3. Wspaniałe foty, idealnie oddają klimat miejsca 🙂

  4. fajny klimat:_))) podobaja mnie sie;_))

  5. Syf, malaria, zapach zgnilizny i rozkładu …

    Zdjęcia wypas.

  6. Niech jaja się goją na kolejne wojaże 🙂 A foty z moich klimatów i żałuję, że nie byłam z Wami…

Comments are closed.