„Kod Choroby” to mój najnowszy projekt fotograficzny (2026 rok). Tutaj przyglądam się współwystępowaniu różnych zaburzeń psychicznych oraz sposobom radzenia sobie z ich nakładaniem się. Interesuje mnie moment, w którym lęk przechodzi w nadwrażliwość, kompulsja splata się ze wstydem, a epizody depresyjne sąsiadują intensywnie z napięciem i odrętwieniem.Operuję językiem cielesnym, by zobrazować procesy rozgrywające się w psychice. Ciało staje się interfejsem — powierzchnią, na której zapisują się przeciążenia umysłu. Choroba funkcjonuje tu jako kod: system znaków, które można rozpoznawać, analizować i układać według własnych zasad. To próba stworzenia prywatnego alfabetu objawów a potem wizualizacji samej choroby — nie medycznej klasyfikacji, lecz osobistej mapy.
I żeby była jasność — to wciąż fotografia inscenizacyjna i kreacyjna. Na zdjęciach nie występują pacjenci. Pracuję z zaufanym gronem modeli i modelek, którzy wykazali się dużą odwagą, wchodząc w tę niełatwą, emocjonalną przestrzeń.
Projekt stał się dla mnie także osobistą próbą odzyskania sprawczości wobec chaosu wewnętrznych procesów. Nie po to, by je wyeliminować, lecz by nadać im strukturę, przyjrzeć się im i utrzymać się w ich obrębie jeszcze przez moment. Nie będę ukrywał, że impulsem zapalnym były moje własne problemy zdrowotne. Jeśli jednak efektem ubocznym powrotu do równowagi jest nowy projekt — niech się dzieje. Nie będę tego ograniczał.
Co w głowie, to na zewnątrz
Co w głowie, to na zewnątrz
(Większy format po kliknięciu w miniaturę)















