W kołysce z okruchów chleba płacze małe dziecko. Potem popołudnową ciszę tnie, namalowaną czerwoną farbą na ścianie, czerwoną dłonią i czerwonym spojrzeniem. Ludzie nie powinni umierać – nie z takimi emocjami, które układając się fragmentowo w szczelinach drewnianej podłogi, tworzą to Życie właśnie. Za dużo tego. Tworzysz zapachy i kształty, wspominając potem wszystkie zakręty, przy których szukano oddechów – głębokich, mocnych i namacalnych. Można być, być chaotycznie i z otwartym sercem, wpuszczając jesienne ptaki jutra, niczym przez okno. Czekasz. W pajęczynie zmarszczek, rozłożonej w prostokąty liczb, umiejętnie toczysz wymuszony uśmiech, złożony równiutko w kostkę. Dzień Dobry, mówisz, jestem tylko człowiekiem …


















