Po tym człowieku zostaje zupełnie niewiele.
Kilka służbowych legitymacji, drewniany krzyż i pudełko po czekoladkach pełne starych zdjęć.
Przed ich wyrzuceniem udaje mi się uratować kilka sztuk – nie lubię jak ludzie wyrzucają zdjęcia.
Nie tak dawno, Patrycja i Piotr bawili się na weselu Hani i Pawła. W moim odczuciu mieli taki przedsmak własnej imprezy weselnej – wszak sakramentalne „tak” już jutro. Zrządzeniem losu (i zarządzeniem przyszłej panny młodej) mianowany zostałem nadwornym fotografem całej uroczystości. Poniżej kilka kadrów z sesji narzeczeńskiej tej dwójki sympatycznych wariatów :)