Półnago jestem, jak krzyk – głośny. Szepty. Mówisz. Na lini horyzontu kończy się droga, musisz tylko tam pójść. Zostawić za sobą te zakręty, wsadzić w kieszeń ten żółty guzik i…czytaj całość
Półnago jestem, jak krzyk – głośny. Szepty. Mówisz. Na lini horyzontu kończy się droga, musisz tylko tam pójść. Zostawić za sobą te zakręty, wsadzić w kieszeń ten żółty guzik i…czytaj całość
Niewerbalnie pragnę przekazać, iż moje zmęczone ciało odpoczywa pod kołdrą i delektuję sie włączonym odbiornikiem telewiyjnym ;)
Udaję, że wróżę z fusów i rozciągam się w słowie.
Urodziny brata i przezazdrosna siostra. Czy jakoś tak. A jutro zapraszam na wernisaż wystawy Debiuty 2009 w Galerii Małej.