Przetrwać. Nachodzą mnie chmury spowite w szary dym stoickiego spokoju, pokój w pomarańczach i palce pozawijane w czyny. I jeszcze Ty piszesz, po tych kilku latach. W autobusie gramy w…czytaj całość
Przetrwać. Nachodzą mnie chmury spowite w szary dym stoickiego spokoju, pokój w pomarańczach i palce pozawijane w czyny. I jeszcze Ty piszesz, po tych kilku latach. W autobusie gramy w…czytaj całość
Zmienić rzeczywistość. Zmienić punkty odniesienia, współrzędne uśmiechu rozlewającego się na twarzy w najmniej odpowiednim momencie i zmienić zakres tonalny na rzeczach mniej przyjemnych, niechcianych i tak dalej. Śni mi się…czytaj całość
Po południu była burza, pozakręcane chmury i wiatr. Wciskam się w ten dzień.
„Wy tak zawsze spędzacie Niedzielę?”
(Przyklejam się do sufitu.) To ta muzyka, myślę. Natycha swoistym zapachem placków ziemniaczanych wydłubanych ręcznie z pola, jeszcze przed usmażeniem. Staczam się brudnie, ciemność mi nie służy – tarmoszę się…czytaj całość