Chciałbym się. Nie udawać przed samym sobą, jak bardzo urozmaicony jest ten czas, kiedy lustra pękają w pół rodząc siedem kotów na rozgrzanym dachu Twoich pleców. Pocałunki są brzydkie, rozczochrane…czytaj całość
Chciałbym się. Nie udawać przed samym sobą, jak bardzo urozmaicony jest ten czas, kiedy lustra pękają w pół rodząc siedem kotów na rozgrzanym dachu Twoich pleców. Pocałunki są brzydkie, rozczochrane…czytaj całość
Wolne dni. Poświęcam się samotności, przykrywam usta milczeniem i słuchając tej swojej dziwnej muzyki przeobrażam się w drzewo. W zielonych gałęziach swoich ramion chowam ptaki głodne bliskości, czarne kruki jutra.
Pokręcony wiatr, rzucam się w otchłanie przypadkowo spotykanych uśmiechów na ulicy, które będąc – budzą we mnie spokojne myśli.
(Sieciowa nuda napisana wierzchem dłoni) Na głosie zawieszam zmysł słyszenia, żeby potem docierały do mnie głosy wysokie i niskie pomieszane w jedno. Biurko zdobi czarno-biała kawa, telefon komórkowy i uniwersalny…czytaj całość