I pisać mi się chce. Rozkraczać się w zdaniu, głaskać słowa, wyładowywać interpunkcję w klawiaturze. I wypisać się w końcu, w pomarszczone dłonie, suche palce i usta. Wybuchnąć całością.
I pisać mi się chce. Rozkraczać się w zdaniu, głaskać słowa, wyładowywać interpunkcję w klawiaturze. I wypisać się w końcu, w pomarszczone dłonie, suche palce i usta. Wybuchnąć całością.
Fragmentowa płaczliwość, podniosłe chwile przy patetycznej muzyce wprawiają mnie w stan życiowych zamyśleń, rozczochranych słów i świadomości zmęczenia materiału (łatwopalnie). „A ręce wasze milczą w kieszeniach…”
Niewerbalnie pragnę przekazać, iż moje zmęczone ciało odpoczywa pod kołdrą i delektuję sie włączonym odbiornikiem telewiyjnym ;)
Urlopowe migawki.
Remigiusz nauczył mnie wyszukiwania „zamnkniętej przestrzeni” w architekturze, która układając się płasko w kadrze tworzy plastyczną przypadkowość. Czy jakoś tak.