Śnią mi się najpierw pewne fragmenty, które potem spotykam na ulicy.
Śnią mi się najpierw pewne fragmenty, które potem spotykam na ulicy.
Do Anny przyjeżdża Jose. Z Finlandii. Pieprząc o naszej lejzowatości (I’m lazy) plażujemy nie robiąc nic więcej.
Krótko przystrzyżone ptaki mieszają kolory. Półcienie przestały istnieć. W lesie dzieci widzą czarne płaszcze jutra, rozwieszone w rytm ciszy. Umiejętnie rozplątuję język.
Henryka jest sympatyczna, tarmosi te swoje skarpetki w rękach i opowiada. I nawet jeśli chcę wtrącić jakieś swoje słowo, uwagę lub po prostu przytaknąć to zachowuje się jakby zupełnie jej…czytaj całość