Okazuje się, że mój drewniany angielski nie jest taki zły – można się dogadać, a nawet jeśli jakieś słówka, (przez tryliony lat nieużywania tego języka) gdzieś pouciekały to można „dopokazać”…czytaj całość
Okazuje się, że mój drewniany angielski nie jest taki zły – można się dogadać, a nawet jeśli jakieś słówka, (przez tryliony lat nieużywania tego języka) gdzieś pouciekały to można „dopokazać”…czytaj całość
Pomiędzy alegorami jakimiś. Czy coś. Uniwersalny czas jest pozytywny – najbardziej ten przyszły, rozkładający się szeroko w czternaście dni Wolnego, obfitujące w dużą ilość fotografii naumyślnej. Bezczelne popłenianie sztuki zaczyna…czytaj całość
Dzisiaj bardziej obrazy, niż słowa. Lubię przypadkowość takich wypraw. Wpadam z aparatem w miejsce, które wydawałoby się, znam bardzo dobrze – a w chwilę potem odkrywam coś nowego. Na zdjęciach…czytaj całość
Mały urlop. Szósta rano, autobus linii S, duża latte i śmigam między uliczkami Sopotu z kapturem na głowie i słuchawkami w uszach. Mamy styczeń. Dwa tysiące dwunasty. Plus dziesięć na…czytaj całość
Krótko. Dziś w asyście koni, ich zapachu, stajennych, stajennych kotów i ich misek z mlekiem. I chorych dzieci, które przytulając się do koni budzą uśmiech. Dobry dzień, pozytywny – właśnie…czytaj całość